Najwyższy czas postawić na Świętokrzyskiej przed Ministerstwem Finansów obelisk upamiętniający setki niewinnych ofiar – firm, które najpierw zamęczali a w końcu unicestwiali bezlitośni i bezkarni urzędnicy kontroli skarbowej, wspomagani przez równie bezdusznych co niedouczonych prokuratorów.

REKLAMA
Historie kilku takich firm opisuje „Rzeczpospolita” (6.02.2013). Wspólne w tych historiach jest to, że po latach okazywało się, iż firmy i ich właściciele byli niewinni a podatki płacili jak należy, ale nim prawomocnie uznały to sądy, firmy padły, ludzie stracili pracę, a byli już właściciele dorobek życia. I jest jeszcze jeden wspólny mianownik – nikt, ani jakikolwiek urzędnik kontroli skarbowej, ani żaden prokurator nie poniósł żadnych konsekwencji swoich działań.
Niestety Ministerstwo Finansów w żaden sposób nie jest zainteresowane, by tę patologię ukrócić. Wydaje się, że ostatnią rzeczą, którą chciałoby wdrożyć to system sankcji dla nadużywających swej władzy inspektorów skarbowych. Można wręcz powiedzieć, że obowiązująca w służbach skarbowych i niszcząca uczciwą przedsiębiorczość filozofia „jak się dobrze poszuka, to zawsze jakiś hak się znajdzie” zyskuje właśnie dodatkowe wzmocnienie. Oto bowiem Ministerstwo Finansów w przygotowanych dla urzędów skarbowych wytycznych pisze wprost, że prowadzone kontrole przynajmniej w 70% muszą przynieść pozytywne efekty, czyli złapanie „winnego”. W praktyce będzie to oznaczać jeszcze bardziej na siłę szukanie „dziury w całym” i nakładanie kar – bo liczyć się będzie to, by w danym roku przekroczyć ów 70% wskaźnik, nie bacząc na to, że po 5–10 latach decyzje organów skarbowych zostaną przez sądy zakwestionowane.
Opinia publiczna dość powszechnie uznała za skandal wpisanie do ustawy budżetowej na 2013 rok dwudziestokrotnie większej niż w 2012 roku kwoty dochodów z mandatów drogowych. Wytyczne Ministerstwa Finansów dla organów kontroli skarbowej to skandal jeszcze większy. Bo teoretycznie rzecz biorąc kierowca, który będzie jechał 50-tką, trzymał grzecznie dwie ręce na kierownicy i nie przekraczał podwójnej ciągłej może przed mandatami się obronić Ale przed inspektorem skarbowym, który – niczym stachanowiec – ma wyrobić kontrolną 70% normę, najuczciwszy nawet przedsiębiorca już się nie obroni.