Janusz Kaczmarek, była kluczowa postać IV RP – który przeciął swe więzy z organizacją o nazwie „Prawo i Sprawiedliwość” by przejść na stronę prawa i sprawiedliwości pisanych z małej litery ale tym razem prawdziwych – patologię trawiącą polską prokuraturę zna od podszewki.

REKLAMA
Dzisiaj były prokurator krajowy i minister spraw wewnętrznych za rządów PiS-u uważa, że za bezprawne działania prokuratury odszkodowania powinni płacić odpowiedzialni za nie prokuratorzy, a nie Skarb Państwa. Tej, choć spóźnionej i wywołanej własnymi doświadczeniami, ale opartej na znajomości kulis takich spraw, refleksji Janusza Kaczmarka można tylko przyklasnąć.
Dobrze, że sprawę podjęła „Gazeta Wyborcza” (13.04.2012), bo wcześniej trudno było na jej łamach znaleźć choćby słowo protestu, gdy prokuratura – wtedy pod wodzą Ziobry – wsadzała ludzi przypisanych do wyimaginowanych „układów” do tzw. aresztów wydobywczych. Wtedy chętnie wierzono w jej redakcji, że skoro wsadzają to muszą mieć jakieś powody a „niewinni nie mają się czego obawiać". Dopiero doświadczenie i czas zweryfikowało tę naiwną wiarę.
Jak podaje „Gazeta” tylko w 2011 roku Skarb Państwa wypłacił za niesłuszne zatrzymania i areszty 13,5 mln zł. Teoretycznie Skarb Państwa może za tymi odszkodowaniami obciążyć odpowiedzialnych za to funkcjonariuszy ale praktycznie rezygnuje z tego.
Uważam, że uzdrowienie polskiej prokuratury (ale także naszych urzędów skarbowych) nie będzie możliwe bez wprowadzenia twardej zasady, iż za bezprawne działania odpowiedzialność ponoszą konkretni prokuratorzy czy urzędnicy skarbowi, płacąc odszkodowania z własnej kieszeni.
Janusz Kaczmarek za swe bezprawne aresztowanie w 2007 roku wygrał 3 tygodnie temu od Skarbu Państwa odszkodowanie w wysokości 20 tysięcy złotych. Teraz – rzec by można, że w imieniu Skarbu Państwa – domaga się od prokuratora generalnego, by ten wystąpił z roszczeniem o zwrot tej kwoty wobec osób odpowiedzialnych za tamte decyzje. W pełni należy ten postulat wspierać.
To jak na wniosek Janusza Kaczmarka zareaguje Andrzej Seremet pokaże nam, czy chce on rzeczywistej naprawy polskiej prokuratury, czy też woli, by wszystko zostało po staremu.