Możesz wydać 25 tys. złotych zł, by od fiskusa uzyskać opinię, że to co robisz ze swoimi podatkami jest legalne, a następnie ten sam fiskus będzie mógł uznać, że jednak twoje działania były nielegalne, bo służyły obniżeniu płaconych podatków. I w konsekwencji fiskus ściągnie od ciebie to, co zaoszczędziłeś, wraz z odsetkami. A dodatkowo wlepi ci jeszcze karę.

REKLAMA
Takie horrendum (jak podaje „Gazeta Wyborcza” z 8.V.2013) przygotowuje Jacek Rostowski, najgorszy – nie waham się użyć tego określenia – minister finansów w historii III RP. Najgorszy, bo nie dość, że nie potrafi zreformować finansów publicznych, to jedyną próbą jaką on podejmuje, by zapobiec coraz większemu deficytowi, jest rosnący i nieuczciwy fiskalizm.
Nieuczciwość działań ministra znakomicie widać w jego nowej, skrajnie wrogiej wobec przedsiębiorców propozycji.
Po pierwsze, według Jacka Rostowskiego działania podatnika służące obniżeniu płaconych podatków – nawet wtedy, gdy mieszczą się one w ramach obowiązującego prawa – mają być traktowane jako nielegalne. W ten sposób za podatkowe przestępstwo minister chce uznać to, co w każdym cywilizowanym państwie prawa jest absolutna normą i podstawowym prawem podatnika.
Po drugie, minister nie kryje tego, że chce mieć możliwość niczym niekrępowanego polowania na podatnika. Bo jak inaczej rozumieć propozycję, zgodnie z którą podatnik może co prawda – płacąc za to 25 tysięcy zł – zapytać organa skarbowe, czy dany sposób rozliczania się fiskus uzna za prawidłowy, skoro... nic mu to nie da, gdyż taka kosztowna interpretacja wydana przez jednego urzędnika nie wiąże w żaden sposób innego urzędnika skarbówki. I ten drugi, kontrolując podatnika, będzie miał absolutna swobodę do własnej, niekorzystnej dla podatnika, interpretacji tychże samych przepisów.
Minister Jacek Rostowski i stojący nad nim premier Donald Tusk przekonują nie po raz pierwszy, że pod ich rządami nasze państwo przestaje być państwem prawa, a staje się coraz bardziej wrogie wobec własnych obywateli.