Platforma najpierw wytoczyła najcięższe działa. Teraz je chyłkiem wycofuje. Niespójne działania Platformy w sprawie wniosku o Trybunał Stanu dla Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry każą się zastanowić, o co w tym wszystkim chodzi.
REKLAMA
Jedno wytłumaczenie, jakie przychodzi do głowy, to nieumiejętność napisania wniosku w taki sposób, aby nie budził on wątpliwości u sędziów Trybunału Stanu. Jeśli to jest główny powód, to Platforma okazywałaby się partią partaczy, co nie powinno specjalnie dziwić, jeśli przypomnimy sobie nieudolność posła PO Andrzeja Czumy – jako szefa komisji ds. nacisków – przy badaniu nadużyć władzy w czasie rządów PiS-u. A przy tym partią na tyle pyszałkowatą, że nie próbującą nawet skorzystać z dorobku komisji nadzwyczajnej kierowanej w poprzedniej kadencji przez Ryszarda Kalisza – a przypomnę, że komisja ta zakończyła swoją pracę przyjęciem dobrze udokumentowanego raportu, którego konkluzją był wniosek o postawieniu Kaczyńskiego i Ziobry przed Trybunałem Stanu.
Jednak bardziej prawdopodobne jest, że Platforma po prostu stchórzyła. Myślę, że Donald Tusk uznał, że Trybunał Stanu dla Kaczyńskiego i Ziobry, może mu przynieść więcej strat niż korzyści. Pewnie jest coś na rzeczy w deklaracji Kaczyńskiego o jego gotowości stawienia się przed Trybunałem, gdzie – jak mówi prezes PiS-u – będzie mógł powiedzieć, co będzie chciał. Kaczyński twierdzi przy tym, że chodzi o to, że przed Trybunałem będzie zwolniony z zachowania tajemnicy państwowej, ale moim zdaniem, nawet bez ujawniania „tajnych” dotąd treści, Kaczyński mógłby przed Trybunałem powiedzieć parę bardzo niewygodnych dla Donalda Tuska rzeczy.
Po pierwsze, 7 lat temu, przy budowie fundamentów ideowych i prawnych IV RP, Platforma Obywatelska uczestniczyła równie ochoczo, co Prawo i Sprawiedliwość. Po drugie, Platforma bardzo wybiórczo podchodziła do nadużyć władzy, z jakim mieliśmy do czynienia w trakcie rządów PiS-u. Przykładem może tu być skandaliczne łamanie prawa, gdy PiS-owska prokuratura i podporządkowane PiS-owi służby przystąpiły do zwalczania wyimaginowanego „układu warszawskiego” – co wtedy spotkało się pełną aprobatą Platformy, gdyż ułatwiło Donaldowi Tuskowi walkę z wewnętrzną opozycją w PO. A po trzecie, zbyt wiele patologicznych mechanizmów IV RP jako użytecznych dla każdej władzy, jest obecnych dzisiaj – że wspomnę o inwigilacji obywateli, lawinowo rosnących podsłuchach, działaniach prokuratury i urzędów skarbowych – by Platforma mogła sobie pozwolić na ich krytykę w ramach postępowania przed Trybunałem Stanu.
Być może sprawę postawienia Kaczyńskiego i Ziobry przed Trybunałem Stanu Platforma spartaczyła, a być może przed nią stchórzyła. Tak czy inaczej jest to kolejna kompromitacja Platformy w tym – jak widać – wyjątkowo fatalnym dla niej 2012 roku.
