Nikt nie jest w stanie wymyślić silniejszych argumentów przeciw finansowaniu partii politycznych z budżetu państwa od tych, które dostarczają nam same partie polityczne. Gdy czyta się sprawozdania finansowe największych biorców budżetowych dotacji – Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości – aż chce się krzyknąć: „To na to idą nasze pieniądze?!”.
REKLAMA
To co uderza w pierwszej kolejności to wydatki na pensje. Platforma i PiS wydały na swoich pracowników astronomiczne kwoty – odpowiednio 7 i 6,6 mln zł. Żeby lepiej zobrazować o jakich kwotach mówimy, dodam, że obecna kwota wydawana przez PO na pracowników jest prawie 25 razy większa niż 10 lat temu!. Gdyby kwotę 7 mln zł podzielić przez średnie uposażenie w Polsce, okazałoby się, że za te pieniądze można zatrudnić ponad 150 osób! A płacąc znacznie więcej, bo aż 10 tys. zł miesięcznie, można przyjąć na etat prawie 60 osób – działaczy, którym gdzieś tam w wyborach podwinęła się noga lub innych znajomych i pociotków.
Druga bulwersująca pozycja, to beneficjenci – nazwijmy to tak – zewnętrzni. Na liście PiS-owskiej uwagę zwracają niezależni, niezłomni i nieprzekupni dziennikarze: Krzysztof Skowroński, którego Radio Wnet zostało zasilone przez PiS kwotą 140 tys. zł. oraz Stanisław Janecki z „Sieci” z honorariami na poziomie 40 tys. zł. Dziennikarzy tych znakomicie uzupełnia Ojciec-Dyrektor, którego fundację LUX Veritas PiS zasilił kwotą 20 tys. zł. Platforma Obywatelska też nie zapomina o swoich znajomych. A zwłaszcza z obszaru PR-u (a przynajmniej o tych, których zna minister Sławomir Nowak, który – jak sam twierdzi – zna wszystkich). Tak – spółka Cam Media jest oczywiście na platformowej „liście płac” z kwotą 50 tys. zł. Obie partie na reklamowanie siebie.
Gdyby znowu zacząć w Polsce debatę w sprawie finansowania partii z budżetu, obecny model miałby dwie bardzo silne grupy wsparcia. Pierwszą byliby liczeni w setkach partyjni działacze, którym – jak widać – budżetowe dotacje zapewniają finansowanie „godnego życia” na partyjnych etatach. A drugą byłyby firmy z branży reklamowej. Bo to na ich konta tylko te dwie partie – PO i PiS – przelały łącznie ponad 4 mln zł.
Pensje dla partyjnych działaczy i partyjna reklama – tak, to na to idą nasze pieniądze. Tak – można by je wydać bardziej sensownie i z większym pożytkiem dla wszystkich.
