Jak nie idzie, to nie idzie. A już zwłaszcza nie idzie, gdy się samemu co rusz strzela we własną stopę. Czyli będzie o Platformie, choć – tu zaskoczę – nie o cygarach i winach dla Donalda Tuska, lecz o łamaniu przez niego sumień. Sumień swoich własnych koleżanek i kolegów z klubu parlamentarnego PO.

REKLAMA
Latem dwa lata temu Donald Tusk brutalnie spacyfikował w klubie parlamentarnym PO grupę posłów, która chciała zaostrzenia ustawy aborcyjnej. Podobnie wcześniej postąpił z tymi, którzy chcieli ją liberalizować. Napisałem wtedy, iż „osobiście podzielam pogląd przewodniczącego Platformy, że nie należy zmieniać kompromisowej, (taka jest moja ocena) i obowiązującej od początku lat 90 ustawy aborcyjnej, choć wiem też, że według jednych nie może być kompromisu tam, gdzie idzie o ochronę życia (ci chcieli całkowitego zakazu), a według innych obecna ustawa nie jest żadnym kompromisem a w konsekwencji prowadzi do rozbudowy podziemia aborcyjnego (ci chcieli liberalizacji przepisów)”. Podkreśliłem jednak, że od Donalda Tuska różni mnie to, „że do głowy by mi nie przyszło, iż mój pogląd w tej sprawie może być uznany za prawdę objawioną i jako taki objęty dyscypliną głosowania”. Bowiem latem 2011 roku w głosowaniu nad ewentualna zmianą ustawy aborcyjnej Donald Tusk zarządził dyscyplinę głosowania.
Partia, która narzuca dyscyplinę głosowania w sprawach, które powinny być objęte klauzulą sumienia, przestaje być partią obywatelską – nawet jeśli tak się nazywa. Ale tamto doświadczenie nie było dla Donalda Tuska źródłem jakiejkolwiek refleksji – jeżeli czegokolwiek go tamta sprawa nauczyła, to tego, że jak chce, to może na każdym pośle ze swojego klubu wymusić wszystko co mu przyjdzie do głowy.
Dzisiaj widać kolejną odsłonę takiego brutalnego i nie liczącego się z odczuciami ludzi kierowania przez Donalda Tuska partią i klubem. Oto rząd chce przeprowadzić w sejmie ustawę dopuszczającą ubój rytualny. Nie chcę epatować niemiłymi szczegółami – każde zabicie zwierzęcia nie przynosi nam, ludziom, chwały, ale ubój rytualny jest wyjątkowo okrutny i krwawy. Nie dziwota, że wielu posłów Platformy bardzo zaangażowało się w promowanie zakazu tego typu praktyk. I oto dowiadują się teraz, że – z uwagi na to, że rząd w utrzymaniu zgody na ubój rytualny widzi gospodarczą korzyść – kierownictwo Platformy z Tuskiem na czele chce im narzucić obowiązek głosowania za taką zgodą.
Nad tym, czy w Polsce może być dozwolony ubój rytualny, można i trzeba dyskutować. W tej kontrowersyjnej sprawie ścierają się argumenty ekologiczne, religijne i gospodarcze. Ale nakazywanie – pod groźbą partyjnych kar – komukolwiek jak ma w tej kwestii głosować jest absolutnym skandalem. Kompromituje on tych, którzy taką dyscyplinę zarządzają.