Pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania prezydent stolicy Warszawska Wspólnota Samorządowa zebrała już 150 tysięcy podpisów. Jeżeli ktoś lub coś może jeszcze uratować Hannę Gronkiewicz-Waltz – to jedynie PiS. I być może właśnie teraz partia Jarosława Kaczyńskiego rzuca jej koło ratunkowe.
REKLAMA
Wielu obserwatorów zadziwiła łatwość z jaką Warszawska Wspólnota Samorządowa zebrała wymaganą pulę podpisów. Bo przecież Warszawa dawała dotąd niezwykle mocny mandat poselski szefowi PO Donaldowi Tuskowi a także łatwe wyborcze zwycięstwo urzędującej prezydent miasta. Okazało się jednak, że warszawiacy przejrzeli na oczy i zobaczyli prawdziwszą i jednocześnie gorszą stronę rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz i PO w stolicy – marnotrawienie publicznych pieniędzy, najdroższą w Polsce komunikację miejską, fatalnie prowadzone inwestycje oraz partyjno-towarzyski nepotyzm o niespotykanej dotąd skali.
Nie można jednak nie zauważyć, że siłą inicjatorów przeprowadzenia referendum było ich niepartyjne lecz lokalne, samorządowe i – nomen omen – obywatelskie zabarwienie. Partie polityczne –na przykład Stronnictwo Demokratyczne lub Ruch Palikota – włączały się w akcję zbierania podpisów ale w żadnym stopniu nie próbowały tej inicjatywy zawłaszczać.
I tu wracamy do PiS-u i koła ratunkowego, które partia ta – mniej lub bardziej świadomie – zdaje się rzucać broniącej się przed odwołaniem Hannie Gronkiewicz-Waltz. Oto PiS, rozochocony zwycięstwem swego kandydata w Elblągu, coraz głośniej zaczyna wołać – „Wczoraj Elbląg – teraz Warszawa!”. Wyraźnie widać, jak bardzo partia Jarosława Kaczyńskiego chce inicjatywę Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej przekuć na własny, czysto partyjny sukces. A takie stawianie sprawy może być przez warszawiaków odebrane jak sygnał ostrzegawczy. Bo wielu z nas – w tym piszący te słowa – ma serdecznie dosyć nieudolnych rządów Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale wcale nie chce zastępować ich równie fatalnymi rządami PiS-u. I w tym sensie PiS-owskie okrzyki bojowe mogą paradoksalnie sprzyjać urzędującej jeszcze pani prezydent.
Mam jednak nadzieję, że mieszkańcy Warszawy zareagują na to własnym dwuczęściowym scenariuszem. W jego pierwszej części skutecznie „odbiją” miasto z rąk Platformy. A w drugiej pokażą, że zrobili to nie po to, by je oddać PiS-owi.
