Terroryści nie walczą na polach bitewnych. Ten wróg nie nosi mundurów, atakuje z zaskoczenia a jego ofiary to przede wszystkim ludność cywilna. Skuteczne zwalczanie terroryzmu wyłamuje się z zasad, którymi próbowano dotąd regulować „tradycyjne” wojny. Rozumiał to Zbigniew Siemiątkowski. Nie rozumie tego prokuratura, która go teraz oskarża.
REKLAMA
Po atakach na wieże WTC, zamachach w Madrycie i Londynie, nie mieliśmy już do czynienia z równie spektakularnymi atakami, w których ginęłyby setki czy tysiące niewinnych ludzi. Tę falę terroru udało się powstrzymać dzięki międzynarodowej współpracy cywilizowanego świata. W tym współpracy polskiego wywiadu z CIA. I być może tylko dlatego udało się uchronić nasz kraj przed tragedią, której wcześniej doświadczyli Amerykanie, Hiszpanie i Brytyjczycy.
Dzisiaj prokuratura oskarża b. szefa wywiadu Zbigniewa Siemiątkowskiego o wyrażenie zgody – w ramach współpracy z CIA – na utworzenie eksterytorialnego ośrodka CIA w Starych Kiejkutach, gdzie mieli być przez krótki czas przetrzymywani złapani przez Amerykanów islamscy terroryści.
Nie wiemy, czy tak było w rzeczywistości. Nie sądzę też, by Zbigniew Siemiątkowski miał cokolwiek wspólnego z ewentualnym łamaniem praw człowieka, czego ponoć mieliby się w Kiejkutach dopuszczać Amerykanie.
Wiemy natomiast, że Zbigniew Siemiątkowski był wtedy na pierwszej linii obrony naszego kraju przed terroryzmem. Skoro nikt Polski nie zaatakował – oznacza to, że okazał się skuteczny. Współpraca z Amerykanami wzmocniła bezpieczeństwo naszego państwa. Proces Zbigniewa Siemiątkowskiego to bezpieczeństwo osłabi.
Zbigniew Siemiątkowski nie jest przestępcą. Jest człowiekiem, który musiał podejmować trudne decyzje w trudnych czasach.
