Platforma i PSL zawarły kompromis. Teoretycznie jest to kompromis w sprawie przyszłych emerytur. Praktycznie koalicjanci dogadali się w sprawie fusów, na podstawie których będziemy wróżyć, co się będzie działo i z naszymi emeryturami, i z naszym systemem finansów publicznych za 20-30 lat.
REKLAMA
Najpierw w szklance były fusy po czysto platformowej herbacie. Podnosimy i zrównujemy wiek emerytalny dla mężczyzn i kobiet do 67 roku życia, a zmianę tę rozpisujemy na lata – aż do 2040 roku.
Teraz do szklanki dorzucono trochę fusów po zielonej PSL-owskiej herbacie. Propozycję Platformy uzupełniono postulatem PSL-u, zgodnie z którym 65-letni mężczyźni i 62-letnie kobiety będą mogli przejść na wcześniejsza, częściową emeryturę w wysokości połowy emerytury docelowej.
Zmiany emerytalne – czy to w platformowej czy w platformowo-ludowej wersji – nie stanowią zasadniczej reformy naszego systemu emerytalnego, gdyż utrzymują dominujący dzisiaj model solidarystyczny i nie budują modelu kapitałowego. Można nawet powiedzieć – a świadczy o tym „skok” na część składki odprowadzanej do OFE – że model kapitałowy drastycznie osłabiają.
Z tych powodów zawarty wczoraj kompromis oceniam w kategoriach rytualnych zachowań politycznych. Koalicjanci z troską na twarzy głosili swoje racje i potęgowali napięcie, my zastanawialiśmy się, czy to już koniec koalicji, aż wreszcie ogłoszono porozumienie, które każda ze stron – trochę na siłę – może interpretować jako swój sukces.
A prawda jest taka, że dzisiaj nie sposób przewidzieć, jak sprawdzać się będzie za 20-30 lat solidarystyczny system emerytalny, w ramach którego kolejne pracujące pokolenia płacą swoimi składkami na coraz liczniejszych emerytów. Niewykluczone, że już za 15 lat to co dzisiaj dla tak wielu jawi się jako drastyczne podniesienie wieku emerytalnego, okaże się niewystarczające. Być może wtedy, po kolejnej korekcie sytemu, pracować będziemy do siedemdziesiątki.
Dzisiaj w tej sprawie możemy sobie tylko powróżyć z fusów po herbacie, którą wczoraj zaparzyli Donald Tusk i Waldemar Pawlak.
