Niespodziewana i nieplanowana wcześniej przez premiera dymisja ministra Sławomira Nowaka oznacza prawdopodobnie gwałtowne przyspieszenie całego kalendarza politycznego. W pierwszej kolejności dotyczyć będzie to rekonstrukcji rządu, która w sytuacji tak spektakularnej dymisji jednego z ważniejszych ministrów zostanie ogłoszona bardzo szybko.
REKLAMA
Donald Tusk nie tylko musi jakoś wybrnąć z bardzo kłopotliwej sytuacji, w której znalazł się na skutek zegarkowej niefrasobliwości swojego bliskiego współpracownika, ale chce także wykorzystać rekonstrukcję rządu do rozgrywki wewnątrz własnej partii. Platformę już za tydzień czeka bowiem Kongres, który wybierze władze krajowe partii. Premier będzie chciał doprowadzić do sytuacji, w której nie będzie miejsca na wątpliwości czy spekulacje co do politycznej przyszłości Grzegorza Schetyny. Dlatego jeszcze przed Kongresem będzie chciał przeciąć plotki, jakoby Schetyna mógłby być przymierzany do któregoś resortów przy okazji rekonstrukcji rządu. Nic takiego oczywiście nie nastąpi i Tusk chce, żeby delegaci mieli w tej sprawie całkowitą jasność.
Zależy mu także na tym, aby proces całkowitej marginalizacji Schetyny został zwieńczony właśnie na Kongresie. Chodzi bowiem o to, aby ostatni i ostateczny cios zadali mu delegaci na Kongres i członkowie Rady Krajowej podejmując demokratyczną i zapewne niemal jednogłośną decyzję o pozbawieniu go wszystkich ważnych funkcji partyjnych. Będzie to znacznie bardziej spektakularny upadek obecnego I wiceszefa PO, niż jeśli ostatnim aktem tego dramatu miałaby być decyzja samego tylko Tuska o niezapraszaniu Schetyny do rządu.
Dlatego spodziewam się, że rekonstrukcja rządu nastąpi w ciągu sześciu najbliższych dni. Do przyszłej soboty wszystko będzie już jasne.
