Rzecz będzie o równości płci. Ale tym razem nie o słusznym postulacie zwiększenia udziału kobiet w polityce, ale o zrównaniu praw mężczyzn tam, gdzie ich prawa są drastycznie ograniczane. I o tym, jak fatalne skutki w tej materii przynosi daleko idąca feminizacja jednej z bardzo ważnych zawodów.
REKLAMA
Na blisko 10 tysięcy sędziów w Polsce, 65 procent to kobiety. Ale w sądach rodzinnych ten odsetek sięga prawie 100%. W wielu w wydziałach rodzinnych wielu polskich sądów rejonowych nie spotkamy ani jednego mężczyzny orzekającego w sprawach rozwodowych i wykonywania władzy rodzicielskiej.
W zakresie dochodzenia do rzeczywistej równości płci zwalczamy złe stereotypy – a to, że kobiety w mniejszym stopniu niż mężczyźni nadają się do polityki, a to, że kobiety są gorszymi menadżerami itp. Ale nie słyszałem, by ktokolwiek – oprócz rzecz jasna pokrzywdzonych ojców i zrzeszających ich organizacji – próbował na poważnie zwalczać fatalny i całkowicie fałszywy stereotyp, iż „z natury rzeczy” mężczyzna jest gorszym rodzicem niż kobieta. A tenże stereotyp wyznaje znakomita większość orzekających w sądach rodzinnych kobiet-sędzi.
Na 100 orzeczeń w 33 przypadkach sądy rodzinne przyznają wykonywanie władzy rodzicielskiej obojgu rodzicom, aż w 63 – tylko matkom i jedynie w 4 przypadkach władzę rodzicielką powierzają ojcom. Być może częściej się zdarza, że kobieta okazuje się być dobrą matką a mężczyzna złym ojcem niż na odwrót ale kompletnie absurdalna jest teza, iż kobiety są lepszymi od mężczyzn rodzicami aż piętnastokrotnie częściej! A taką prawidłowość sugerowałaby przywołana wyżej statystyka orzeczeń.
Konsekwencją takich orzeczeń jest późniejsza gehenna wielu skrzywdzonych ojców – sprowadzanych wyłącznie do roli płatników alimentacyjnych świadczeń, często bez możliwości normalnych kontaktów ze swoimi dziećmi i bez możliwości jakiejkolwiek kontroli, na co w istocie pieniądze, które łoża, są przeznaczane.
W tej sprawie od czasu do czasu dyskusje – jak np. ostatnio na forum sejmowych komisji Sprawiedliwości oraz Polityki Społecznej i Rodziny – ale nic się nie zmienia.
Dla poprawy sytuacji na pewno potrzebna jest nowelizacja kodeksu rodzinnego. A od zaraz trzeba rozpocząć intensywne szkolenia pracujących teraz w sądach rodzinnych sędzi pod kątem zwalczenia wyznawanych przez nie szkodliwych i fałszywych stereotypów.
