Polacy, którzy w 2007 roku odsunęli PiS od władzy i postawili na Platformę, a cztery lata później przedłużyli jej mandat do rządzenia, dzisiaj – gdy widzą czym Platforma im się odwzajemnia – muszą odczuwać coraz większe rozczarowanie.
REKLAMA
Młodym, otwartym na świat Polakom, dla których wolność – w tym wolność w Internecie – nie była pustym hasłem, Platforma odwzajemniła się awanturą o ACTA.
Zmęczonym nieudolnością PiS-u i oczekującymi kompetentnych rządów, Platforma zafundowała niesłychany bałagan i nieliczenie się z ludźmi przy wprowadzaniu nowej listy leków refundowanych.
Na polskich przedsiębiorców, którzy naiwnie wierzyli, że przywództwo PO nie zapomniało o swych liberalnych korzeniach, Platforma rzuciła najbardziej represyjne po 1989 roku służby skarbowe, które – by wydusić „ostatni grosz” – doprowadzają często do upadku firm. Towarzyszy temu brak jakichkolwiek reform, które mogłyby pobudzić polską przedsiębiorczość.
Osobom, które oczekiwały przełomu w reformowaniu naszych finansów publicznych i związanego z tym systemu emerytalnego, Platforma odpowiedziała radykalnym wzrostem długu publicznego i „skokiem” na OFE. Tym samym Platforma podkopała fundamenty budowy kapitałowego modelu emerytalnego i opowiedziała się za dotychczasowym nieefektywnym modelem solidarystycznym, którego nie jest w stanie uratować nawet podniesienie wieku emerytalnego – zwłaszcza, że rozpisane jest ono na wiele lat, aż do 2040 roku.
Pewnie największe rozczarowanie muszą przeżywać dzisiaj ci, którzy wsparli Platformę widząc w niej siłę, która – po rządach PiS-u – rozliczy patologie IV RP i będzie gwarantem poszanowania praw obywatelskich. Niestety, Platforma – ustami swojego szefa komisji sejmowej badającej nadużycia władzy w czasach IV RP – stwierdziła, że w zasadzie nic się wtedy złego nie działo, a teraz wycofuje się z poparcia wniosku o postawienie odpowiedzialnych za ówczesne nadużycia władzy przed Trybunałem Stanu.
Spektakularnym przejawem „poszanowania” obywatelskich wolności przez partię obywatelską z nazwy jest inwigilacja Polaków, która za rządów PO dalece przekroczyła poziom z czasów niesławnej pamięci IV RP. Jesteśmy dzisiaj najbardziej inwigilowanych narodem w Unii Europejskiej, liczba ściąganych od operatorów przez służby informacji o naszych bilingach i sms-ach podwoiła się od czasów PiS-u, a to swobodne podglądanie naszej prywatności odbywa się bez sądowej kontroli.
Gdyby dzisiaj Platforma straciła władzę, to niezaprzeczalnym dorobkiem jej ponad czteroletnich rządów byłaby Polska na podsłuchu. Kto pamięta 2001 rok i deklarację programową powoływanej wtedy do życia Platformy Obywatelskiej, przeciera chyba teraz oczy ze zdumienia.
