Każda tragedia na drodze wzbudza w nas współczucie dla najbliższych. A gdy ginie ktoś z winy pijanego kierowcy to dla takiego sprawcy nie ma żadnego usprawiedliwienia, żadnej łagodzącej okoliczności. Ale nawet ogrom tragedii w Kamieniu Pomorskim, gdzie pijany kierowca zabił 6 osób, nie powinien nam przesłonić prawdy, iż problem pijaków za kółkiem jest z roku na rok coraz mniejszy. A wszyscy politycy zachowują się tak, jakby problem narastał.
REKLAMA
Zacznijmy od liczb. O ile w 2003 roku było 6913 wypadków drogowych z udziałem kierowców nietrzeźwych, to w 2012 roku takich wypadków było 4467. Jeżeli jazdę po pijanemu traktuje się – i słusznie – za przestępstwo, to w tej grupie przestępstw jakim jest jazda w stanie nietrzeźwości w ciągu 10 lat nastąpił spadek o 35,4%!. A gdy mowa o wypadkach, w których nie tylko uczestnikiem ale i sprawcą był pijany kierowca, to spadek takich zdarzeń w ostatniej dekadzie wyniósł ponad 40%. Dla porównania – jeśli chodzi o wszystkie możliwe przestępstwa, to w 2003 roku dokonano ich 1.446.642 a w 2012 roku ich liczba wyniosła 1.119.803. Jak nietrudno obliczyć obserwowany tu spadek wyniósł 22,5%. Jak widać, pod względem zwalczania wszelkiej możliwej przestępczości ostatnie dziesięciolecie przyniosło pewien postęp, ale naprawdę spory sukces odnieśliśmy w zakresie zwalczania przestępczości polegającej na jeździe „po pijaku” – bo tych przestępstw mamy teraz mniej o przeszło jedną trzecią. A gdyby na tę statystykę nałożyć maksymalne limity spożycia alkoholu obowiązujące w większości krajów europejskich (czyli maksymalnie 0,5 promili zamiast obowiązujących w Polsce maksymalnie 0,2 promili) to okazałoby się, że nietrzeźwych kierowców mamy jeszcze mniej.
Ten korzystny trend zawdzięczamy zmianom w prawie już przeprowadzonym: uznaniu jazdy po alkoholu za przestępstwo, możliwości utraty prawa jazdy na 10 lat, groźbie wieloletniego więzienia za spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwości – zwłaszcza, gdy w jego wyniku są ofiary śmiertelne. Nie sądzę – i tu różnię się od większości wypowiadających się dzisiaj polityków – byśmy potrzebowali dzisiaj kolejnych zaostrzających zmian w prawie. Korzystne statystyki jasno pokazują, że obecne prawo działa dobrze. A tacy „bezmózgowcy” jak ów kierowca w Kamieniu Pomorskim, siadający za kierownicą przy 2 promilach, na jakiekolwiek sankcje karne i tak wydają się być głusi i ślepi.
Widzę natomiast konieczność poważnej pracy nad takimi osobami, jak pasażerka owego czerwonego bmw, którym w Nowy Rok pędził uliczkami Kamienia Pomorskiego ten pijany w sztok 26-latek. A szerzej – nad ludźmi, w towarzystwie których piją ci, co potem jadą. Nie mam gotowej na to recepty – to mogą być przemyślane kampanie społeczne, widzę tu także rolę dla kościoła – ale intuicja mi podpowiada, iż kolejny jakościowy skok, jeśli chodzi o spadek liczby pijanych kierowców, osiągniemy dopiero wtedy, gdy uda nam się zmobilizować do twardych reakcji na NIE tych „obok”, tych którzy teraz jakże często patrzą, że ktoś pije i nie reagują, gdy wsiada potem za kółko.
Dzisiaj nie wystarczy już hasło: „PIŁEŚ – NIE JEDŹ!”.
Równie ważne jest hasło: „PIŁ – NIE POZWÓL MU JECHAĆ!”
Równie ważne jest hasło: „PIŁ – NIE POZWÓL MU JECHAĆ!”
