Czy dobro da się podzielić na „postępowe” i „wsteczne”? Czy dobre uczynki można poszufladkować wedle kryteriów politycznych – na te bardziej „lewicowe” i te związane z „prawicą”? Czy nawet wtedy, gdy chcemy pomóc bliźniemu swemu, musimy podkreślać, że jedni to „tylko z WOŚP” a drudzy to „tylko z Caritasem”?
REKLAMA
Im dłużej gra Wielka Orkiestra, tym głośniej artykułowane są te absurdalne podziały. Gwoli sprawiedliwości trzeba zaznaczyć, że nie ma tu symetrii – podziały te pielęgnuje przede wszystkim prawica, podkreślając, że Orkiestra (a co dopiero jej Dyrygent!), to kuźnia niewłaściwych wzorów, z którymi ludzie wychowani i pielęgnujący prawdziwe polskie wartości nie chcą mieć nic wspólnego. Doszło nawet do tego, że pewien Bardzo Prawicowy Polityk, z tych, „co to najpierw powie a potem pomyśli” (jego nazwisko miłosiernie przemilczę), komentując ostatni finał WOŚP stwierdził, iż konsekwencje Owsiakowego „róbta co chceta” mogliśmy zobaczyć w Nowy Rok w Kamieniu Pomorskim, gdzie 26-latek „zrobił co chciał” – bo pijany wsiadł do samochodu i zabił sześć osób. Trudno o większy idiotyzm, ale wypowiedź ta znakomicie pokazuje, jak te podziały są wśród nas głębokie.
Jakkolwiek to nie te proporcje, to i tym, co są bardziej z lewa niż z prawa, też można postawić zarzut, że gdy swoją codzienną pracę wykonuje Caritas, są obojętni. Tak jakby tej pracy nie widzieli. Nie pamiętam, by jakakolwiek znacząca postać z lewicowo zorientowanych środowisk czy to politycznych, czy artystycznych kiedykolwiek wsparła publicznie jakąkolwiek akcję pomocową prowadzoną przez Caritas. Tym samym też przyczyniają się do utrwalania tego bezsensownego podziału.
Bo podział na Polskę Wielkiej Orkiestry i na Polskę Caritasu jest doprawdy bezbrzeżnie głupi i nieracjonalny. Podobnie zresztą jak większość naszych podziałów. Jednak dobrze by tam, gdzie ludzie kierowani odruchem serca chcą pomóc innym, podziały te udało się zasypać.
Marzy mi się, by przy pierwszej okazji, gdy Caritas zainicjuje zbiórkę pieniędzy dla potrzebujących (tu lub gdzieś na świecie) zobaczyć w telewizji Jurka Owsiaka, który namawia ludzi, by akcję tę wsparli. I tak samo marzy mi się, by za rok, z okazji 23 Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, usłyszeć przewodniczącego Konferencji Episkopatu jak apeluje do wiernych o datki na Orkiestrę.
Bo dobro nie jest ani „lewicowe” ani „prawicowe”, ani „wierzące” ani „nie wierzące”. Dobro po prostu jest dobre.
