Zwolnienie przez Kancelarię Premiera 60-letniego fotografa całkowicie niweczy wysiłki Donalda Tuska, próbującego przekonać Polaków, że mimo podwyższenia wieku emerytalnego, starsi ludzie będą mieli pracę.

REKLAMA
Oto jeden człowiek, na 5 lat przed emeryturą, stracił pracę, ale to akurat wypowiedzenie staje się wydarzeniem politycznym i urasta do rangi symbolu. Bo można powiedzieć, że pracodawcą tego człowieka był sam premier.
Zapytany o to minister Sławomir Nowak mówi, że nie ma w tym nic złego, bo rzeczą normalną jest „puszczenie” takich usług w outsourcing. Świetnie wpisuje się w ten sposób w czarny sen Polaków, którzy takich właśnie technokratycznych argumentów obawiają się najbardziej, gdy w okolicy 60-tki będą ich zwalniać z pracy.
Ludzie z otoczenia premiera całkowicie zatracili instynkt samozachowawczy. Wyrzucenie 60-letniego fotografa premiera na bruk w trakcie toczonej teraz debaty emerytalnej to strzał samobójczy. Na miejscu Donalda Tuska na kolanach prosiłbym go teraz o powrót do pracy, a wymówienia wręczyłbym tym, którzy odpowiadają za tę skandaliczną wpadkę.