Wszyscy mamy świadomość historycznej wagi wydarzeń, jakie na naszych oczach dzieją się na Ukrainie. Wydarzeń, które zadecydują nie tylko o przyszłości Ukrainy, ale także i Rosji, a w konsekwencji o geopolitycznym układzie sił w Europie i na świecie. Rosyjskie elity mają świadomość, że prawdziwie niepodległa Ukraina zakotwiczona w strukturach europejskich oznacza koniec ich snu o Rosji, jako światowym mocarstwie.

REKLAMA
Rosja bez Ukrainy będzie oczywiście nadal bardzo dużym i liczącym się krajem, ale już jednak bez imperialnej pozycji i potencjału. Dlatego Władimir Putin gra w tej grze o pełną stawkę. Tą stawką jest przyszłość jego kraju, a drogą do osiągnięcia założonych celów ma być podporządkowanie sobie całej Ukrainy. Nie chodzi tu zatem o Krym, czy „oskubywanie” Ukrainy po kawałku z tych jej fragmentów, gdzie przeważa sprzyjająca Moskwie ludność rosyjskojęzyczna. Putin chce mieć z powrotem po swojej stronie całą Ukrainę i – nie mam wątpliwości – użyje wszelkich dostępnych środków, aby ten cel osiągnąć.
Na razie będzie grał na dalszą destabilizację sytuacji na Ukrainie, aby maksymalnie utrudnić życie nowemu rządowi. Liczy zapewne na to, że obejmujący władze w skrajnie trudnych warunkach rząd premiera Jaceniuka zdecyduje się na bolesne reformy, które nie przysporzą mu społecznego poparcia. Na tym tle będzie mógł znowu prezentować Rosję jako przyjaciela gotowego zawsze pomóc bratniemu narodowi ukraińskiemu. Wszystko po to, by antyreformatorskie nastroje zmęczonego bolesnymi zmianami społeczeństwa ukraińskiego mogły otworzyć drogę do władzy nowemu Janukowiczowi, który zapewniłby Moskwie powrót Ukrainy do swojej strefy wpływów.
Ten scenariusz jest niestety zupełnie realny. Na szczęście jednak są także inne. Niepodległa Ukraina nie jest skazana na porażkę i powrót pod rosyjski protektorat. Po pierwsze, mamy do czynienia z bezprecedensową mobilizacją i determinacją większości Ukraińców, aby wywalczyć sobie i przyszłym pokoleniom ojczyznę prawdziwie niepodległą. Wielu z nich gwarancji swojej wolności i niepodległości upatruje w strukturach demokratycznego Zachodu, z Unią Europejską na czele. Po swojej niedawnej wizycie na kijowskim Majdanie mam przekonanie, że dla urzeczywistnienia tego marzenia o wolnej i demokratycznej Ukrainie są gotowi ponieść duże wyrzeczenia. Bardzo wiele już przecież poświęcili, a ich odwaga i determinacja w krytycznych dniach walk z Berkutem wprawiła nas wszystkich w ogromny podziw.
Trzeba sobie jednak powiedzieć jasno, że bez poważnej i konkretnej pomocy ze strony Unii Europejskiej czy Międzynarodowego Funduszu Walutowego, Ukraina nie poradzi sobie z katastrofalną sytuacją gospodarczą, w jakiej zostawił kraj Janukowicz. Czas na okrągłe słowa i piękne deklaracje poparcia i solidarności z narodem ukraińskim już minął. Teraz pora na działanie. Działanie, które wymaga także determinacji po stronie europejskiej. Mówimy tu bowiem o bardzo dużych pieniądzach, które są potrzebne na ustabilizowanie ukraińskiej gospodarki. Padają kwoty od kilkunastu do kilkudziesięciu miliardów dolarów. Unia jest w stanie taki wysiłek finansowy udźwignąć, ale wymaga to ze trony europejskich przywódców dużej determinacji.
Podobna determinacja musi towarzyszyć Unii Europejskiej i Stanom Zjednoczonym także w rozmowach z Rosją. Putin musi mieć świadomość, że pobłażliwość Zachodu, z jaką spotkał się po najechaniu Gruzji, już się więcej nie powtórzy. Nie potrzebujemy i nie powinniśmy wypowiadać Rosji wojny, aby obronić niezależność Ukrainy. Świat euro-atlantycki ma poważne możliwości dyplomatyczne, a przede wszystkim gospodarcze, aby Moskwa bardzo boleśnie odczuła skutki swojej awanturniczej polityki wobec Kijowa.
Zarówno Ukrainę jak i Unię Europejską czeka w najbliższych tygodniach, miesiącach i latach poważny egzamin. Egzamin tym trudniejszy, że po drugiej stronie mamy do czynienia z wysoce zmotywowanym i zdeterminowanym, by bronić swojej mocarstwowej pozycji, państwem rosyjskim. Jestem jednak przekonany, że jeśli europejskim i ukraińskim elitom nie zabraknie odwagi, wyobraźni i dalekowzroczności, to będziemy w stanie z tego historycznego zawirowania wyjść obronną ręką. Warto teraz zdobyć się na maksymalny wysiłek, by zbliżyć Ukrainę do Europy i zyskać w Kijowie poważnego i stabilnego partnera.