W grudniu pojawiła się informacja, że na specjalne zamówienie premiera Davida Camerona zostanie przygotowana aplikacja, która umożliwi mu monitorowanie stanu państwa na iPadzie. Niby nic specjalnego, aż do momentu gdy wyciekła jego cena.. 20,000£.
REKLAMA
Premier dzięki wspomnianej aplikacji będzie mógł na bieżąco monitorować stan bezrobocia, liczbę oczekujących na zabiegi w służbie zdrowia, poziom przestępczości i wiele innych czynników. Aplikacja ma zostać najpierw udostępniona premierowi, a w następnej kolejności pozostałym oficjelom. Jednak jak już zapowiedziano, w planach jest również jej upublicznienie i zapewnienie możliwości jej pobrania pozostałym obywatelom.
Abstrahując już od Wielkiej Brytanii sam koncept wydaje się być niezmiernie interesujący z punktu widzenia dostępu do informacji o stanie Państwa przez zwykłego obywatela. Taka aplikacja przydała by się to również w naszym kraju. Czy zatem nawet te 20,000£ (powiedzmy 100.000 zł) z perspektywy Polski to dużo? Oczywiście że nie, nawet jak by suma musiała ulec podwojeniu lub potrojeniu, by stworzyć dedykowane wersje na pozostałe systemy operacyjne dla komórek i tabletów. Jest to stosunkowo mała cena za udostępnienie obywatelom przejrzystych zebranych w jednym miejscu informacji o stanie kraju.
Pojawia się jednak jeden mały dylemat: czy nasz rząd chciałby się podzielić się z obywatelami taką wiedzą? Obecnie rządzący są w bardzo komfortowej sytuacji, wszystkie informacje są porozrzucane po dziesiątkach lepiej lub gorzej działających stron ministerialnych i agencyjnych. Mówiąc grzecznie, trzeba mieć naprawdę sporo samozaparcia by być z nimi na bieżąco. W XXI informacja to władza, a taki przejrzysty app zburzył by nasz swojski porządek, że w Polsce to władza ma informację.
