Wczoraj czytałem artykuł o tym, że młodzi, wykształceni ludzie nie mają pracy. Chłopak po ekonomii, 28 lat, a od pięciu szuka pracy. I nic. Słyszałem też o jakimś felietonie, że pokolenie 30-latków mieszka z rodzicami, bo nie stać ich na mieszkanie osobno. Ludzie, WEŹCIE SIĘ WRESZCIE DO ROBOTY!
REKLAMA
Sorry, taki mamy klimat?
Sorry, ale mam już dosyć ciągłego wysłuchiwania o tym, że w Polsce nie ma pracy. Nie twierdzę, że żyjemy w krainie mlekiem i miodem płynącej, w której wszystko jest super i pięknie, ale nie jestem w stanie zrozumieć, jak w wieku 28 lat, po ekonomii, można przez 5 lat bezskutecznie szukać pracy. Naprawdę, nie jestem w stanie.
Mówi się, że bogaty nigdy nie zrozumie biednego (chociaż nie uważam się za osobę szczególnie zamożną). Możliwe, że teraz posypią się komentarze typu: „ Jesteś z innego świata”, „Miałeś lepszy start”, „Gdybym był na Twoim miejscu to…”. Trudno. O swoim pochodzeniu już kiedyś pisałem, podobnie jak większość uczęszczałem do publicznych szkół, wychowałem w blokach. Jako kapitał początkowy miałem wspierających rodziców i ponadprzeciętną inteligencję. Oczywiście moja osoba to próbka mało reprezentatywna. Ale może porównajmy.
Znam grupkę przyjaciół. To samo pochodzenie, szkoły, klasa społeczna. Jedni zarabiają dzisiaj kilka średnich krajowych, inni kilkaset złotych. Wszyscy z podobnym, bardzo wysokim wykształceniem, tylko o różnych profilach.
Znam inną grupkę przyjaciół. Też to samo pochodzenie, szkoły etc. Chłopak po dobrej uczelni ekonomicznej – kilka średnich krajowych. Jego znajomi bez studiów – kilkanaście (wiadomo, ten pierwszy pluje sobie w brodę).
Da się? Da!
Ale są też ludzie, którzy zarabiali ponad tysiąc średnich krajowych. Głównie w latach 90-tych. Ktoś powie: „OK, w latach 90-tych się dało”. „Gdybym ja się urodził o 10 lat wcześniej”. Czyżby?! Lata 90-te były takie same jak te dzisiejsze. Wtedy (tak samo jak dzisiaj) w opinii większości „się nie dało”, ale jednak byli tacy, co potrafili. Jedyna różnica to taka, że wczoraj i dziś zarabiało się na czymś zupełnie innym. Ale to, że ja nie potrafię zarobić dzisiaj 1000 średnich krajowych nie oznacza ani że się nie da, ani że bym tyle zarabiał, gdybym miał taką możliwość w latach 90-tych.
Podsumowując: sorry młodzi bezrobotni, ale da się. Wtedy się dało, dzisiaj się da i zawsze się będzie dawało. I tak samo da się wyciągnąć średnią krajową, kilka średnich, kilkanaście średnich, jak i kilka tysięcy średnich krajowych. To nie chodzi o to, że się nie da – to chodzi o to, że Wy nie potraficie.
