Niedawno pisałem o mojej wyprawie na południowo-wschodni kraniec Polski. W miniony weekend odwiedziłem natomiast regiony północno-zachodnie. Bieszczady robią zdecydowanie lepsze wrażenie.

REKLAMA
Tym razem swoją wycieczkę zacząłem od wyprawy na koniec świata. Koniec świata północno-zachodni jest zdecydowanie łatwiej odnaleźć i łatwiej do niego dotrzeć. Znajduje się tutaj. I wygląda tak:
logo

logo

W drodze do Dźwirzyna, zahaczyłem jeszcze o Wyrzutnię V-3. Pozostałości robią naprawdę spore wrażenie:
logo

Podobnie jak opowieści przewodnika. Rozmach tego projektu III Rzeszy naprawdę robi wrażenie. Rakiety projektowane podczas II Wojny uznać można za nowoczesne nawet jak na dzisiejsze standardy. Całe przedsięwzięcie miało natomiast tylko jeden cel – zniszczyć Londyn. I do osiągnięcia tego celu naprawdę niewiele brakowało.
Na trasie był też Trzęsacz, w którym obowiązkowo zobaczyć trzeba było ruiny kościoła. Nie powiem, żeby mnie powaliły na kolana
logo

W samym Dźwirzynie natomiast zatrzymałem się tutaj. Magda Gessler poleca, ja wręcz przeciwnie. To znaczy: stek i łosoś naprawdę wyborne. Basen duży, wygodny. Ale nocleg zdecydowanie nie jest warty swojej ceny. To pięciogwiazdowe miejsce oferuje oczywiście śniadania w cenie noclegu, ale jak się weźmie świeżo wyciskany sok to trzeba dopłacić 10,50. Siedząc w restauracji na górze przyniesienie drinka z baru sprawia kelnerowi problem. A potem i tak trzeba schodzić z nim do baru i podpisywać drugi rachunek. A jak zostawiłem przypadkiem kurtkę to oczywiście odesłali pod wskazany adres ale a koszt adresata…
Wiosek: jadąc do Dźwirzyna zatrzymać się w jakimś innym miejscu, a do Havetu przyjść na kolację. Ewentualnie zapłacić osobno i skorzystać ze SPA / basenu, jeśli udostępniają też osobom nie zatrzymującym się w hotelu. I koniecznie, ale to koniecznie, odwiedzić to miejsce.