Wspomnienia, w odróżnieniu od wyobrażeń powinny być zawsze prawdziwe. Jednak tak samo, jak cała nasza percepcja jest subiektywna, tak samo zawodne mogą być wspomnienia.
REKLAMA
Słuchanie cudzych wspomnień pomaga w manipulacji. W zależności od tego bowiem, co dana osoba wspomina – jakie elementy rzeczywistości: obrazy, dźwięki etc., można tak pokierować rozmowę, aby czuła się dobrze. A jak wiadomo, jak poczuje się dobrze, to już potem jest z górki. Najzabawniejsze w technikach manipulacji jest to, że są one do bólu proste i oczywiste a jednak niemal zawsze działają. Oczywiście, na krótką metę.
Jednak jeszcze ciekawsze niż cudze, są własne wspomnienia. Jak bardzo potrafią być wybiórcze. Jak z czasem te same zdarzenia, te same miejsca, tych samych ludzi wspominamy różnie. I nie chodzi tu oczywiście o to, że zmieniają się same obiekty wspomnień lecz o to, że zmieniają się wyłącznie wspomnienia.
Nasuwa się zatem oczywiste pytanie, jak bardzo można ufać własnym wspomnieniom. W pewnym sensie – jak bardzo można ufać samemu sobie. Jest to w zasadzie odwieczne pytanie filozoficzne o to, na ile prawdę mamy w głowie, a na ile znajduje się ona poza nią; ograniczone w tym przypadku do wybranych elementów przeszłości. I chyba nieważne gdzie znajduje się prawda, gdyż jedyna prawdą jaką jesteśmy w stanie poznać, to ta, którą pamiętamy.
