O autorze
Paweł Szwarcbach jest członkiem Stowarzyszenia Mensa Polska, w latach 2012-2014 pełnił także funkcję Członka Zarządu – Koordynatora ds. Rozwoju. Obecnie doktoryzuje się z zarządzania na SGH, prowadzi zajęcia na jednej z warszawskich uczelni. Od 5 lat prowadzi działalność consultingową – zajmuje się głównie optymalizacją procesów i zasobów ludzkich w przedsiębiorstwach usługowych. Uczestniczył zarówno w otwieraniu jak i zamykaniu kilku przedsięwzięć. Pisze o gospodarce, zarządzaniu, ludziach. Przede wszystkim o ludziach.

Śledź mnie na: Google+, Twitter i Facebook.

Mówili: możesz zostać kim chcesz. Zostałem gołębiem.

Czasami trafiam w życiu na ludzi, którzy wydają się być dobrzy. To wrażenie budowane jest na takich przesłankach jak deklaracje, wiara w boga, poczucie moralności. Do tych osób mam bardzo ograniczone zaufanie. Czasami jednak trafiam na takich, którzy wydają się być wyrachowani. Po nich spodziewać się uczciwych zachowań bo wiem, że oni rozumieją, że bycie dobrym się opłaca.


Wyobraźmy sobie Jastrzębia i Gołębia, którzy mają do podziału ciastko o wartości V. Gołębie z natury są łagodnymi stworzeniami i w konfrontacji z Jastrzębiem przegrywają. Jastrzębie natomiast walczą. Jak walczą z Gołębiami, to pokonują je bez problemu, jak walczą ze sobą nawzajem, to muszą chwilę powalczyć, zanim walka się rozstrzygnie. Walcząc o ciastko, rozszarpują je lekko i po skończonej walce mogą podzielić się już tylko resztkami.


Jak spotka się Gołąb z Jastrzębiem, to Jastrząb weźmie całe ciastko, a Gołąb odejdzie z niczym. Jak spotka się Gołąb z Gołębiem, to się dogadają i każdy weźmie po połowie. Jak spotkają się dwa Jastrzębie, to też każdy weźmie po równo, ale najpierw zmarnują trochę ciastka i finalnie wezmą po połowie tego, co zostanie.

Jak trafiamy w życiu na przypadkową osobę, to niestety nie wiemy, czy jest ona Jastrzębiem, czy Gołębiem. Jeśli jest Jastrzębiem, to opłaca nam się też być Jastrzębiem i walczyć – lepiej wziąć połowę resztek ciastka, niż odejść z niczym. Jak natomiast jest Gołębiem, to także opłaca nam się być Jastrzębiem, bo wtedy bierzemy całe ciastko zamiast połowy. To proste. W takim toku rozumowania każdy zachowuje się jak Jastrząb i każdy zawsze bierze połowę. Resztek. Marnując przy tym kawałek ciastka. A przecież lepiej by było brać zawsze połowę ciastka niż połowę resztek. Do tego niestety nie tylko trzeba być Gołębiem ale także trzeba trafić na Gołębia. Bycie Gołębiem jest zatem ryzykowne.


Kapitał społeczny to gotowość do kooperowania z obcymi, zaufanie do innych, identyfikowanie się ze zbiorowością. Większość z nas jest warunkowymi Gołębiami – w pierwszym podejściu zachowujemy się jak Gołąb. Jak trafimy na Gołębia to nie zmieniamy swojego podejścia, jak trafimy na Jastrzębia – sami stajemy się Jastrzębiami. Niestety na domiar złego zapominamy o tym, że życie to zbiór zdarzeń niezależnych – to, że raz trafiliśmy na Jastrzębia nie powinno nas w najmniejszym nawet stopniu zniechęcać to bycia Gołębiem w pierwszym kontakcie z każdą następną napotkaną w życiu osobą.

Z powyższych rozważań dostajemy pętlę – im więcej Gołębi, tym więcej Gołębi. Bo skoro większość z nas to warunkowe Gołębie to wystarczy od jutra zmienić jak największą część społeczeństwa na Gołębie, a reszta zmieni się sama. Jest to jednak zadanie dość trudne, jeśli nie niemożliwe. Ale czy naprawdę nie opłaca się być Gołębiem?

Po pierwsze: bycie Jastrzębiem kosztuje. W kontaktach biznesowych kosztem jest np. czas poświęcony na zawieranie umów. W życiu osobistym – kosztem są utracone korzyści, które byłby dla nas dostępne, jak byśmy komuś zaufali. Po drugie, większość gier w życiu to gry o niskiej wartości globalnej – jak zastanowimy się nad tym, jakie decyzje podejmujemy na co dzień, to może okazać się, że są one w kontekście całego życia na tyle nieistotne, że nakłady, które musimy ponosić na bycie Jastrzębiem już po kilku grach stają się wyższe, niż wartość ciastka, które przegramy, jeśli będąc Gołębiem trafimy na Jastrzębia. Po trzecie, dobrze jest wiedzieć, kto jest Jastrzębiem. Zagranie Gołębiem dostarcza nam tej wiedzy. Jak np. dziewczyna poznając chłopaka postanowi mu zaufać i zagra Gołębiem, to szybko przekona się, czy jest on Jastrzębiem i ew. zerwie kontakt. A w życiu zawodowym? Jak zagramy Gołębiem i trafimy na Jastrzębia to zawsze możemy… zagrać jeszcze raz. Jastrząb powinien być stosunkowo chętny do rozegrania drugiej partii a my wiedząc, że mamy do czynienia z Jastrzębiem możemy w drugiej rozgrywce także zagrać Jastrzębiem, tylko większym. Dobrze jest wtedy ustawić w drugiej grze wyższą stawkę niż była w pierwszej – wtedy jak wygramy to nie tylko odegramy się z tego, co przegraliśmy wcześniej ale także wygramy trochę netto. Wreszcie po piąte – nie zapominajmy, że mamy w tych grach możliwość sprawstwa. Skoro większość ludzi to warunkowe Gołębie, to gdy pokażemy im, że sami jesteśmy Gołębiami, możemy spodziewać się, że oni także zachowają się jak Gołębie.

Bycie dobrym się po prostu opłaca.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Od dziś zupełnie nowe naTemat.pl 4.0. To największa zmiana w historii serwisu
0 0Grupa naTemat nigdy nie była tak popularna jak teraz. Dziękujemy!
0 0Ostatni przystanek twojego pupila: witamy w krematorium dla zwierząt
0 0Radziecki sprzęt i brak śpiworów. Żołnierz opisuje, co zobaczył w wojsku: "Nie wiedziałem, że jest aż tak źle"
0 0Hejterzy śmieją się z jego roli w filmie Tarantino. Jednak to Rafał Zawierucha "wygrał życie"