Czym jest czas? Czy ludzie, niewielkie cząstki całości, mają realny wpływ na to co się dzieje? Czy próba zarządzania czasem ma jakikolwiek sens? Szukając odpowiedzi na tak elementarne pytania warto ufać, że jesteśmy kowalami własnego losu i głównie od nas samych zależy jak będzie wyglądało nasze życie. Ja wierzę w to, że mam znaczący wpływ na swoją przyszłość. Dobrze zarządzam swoim czasem, wykorzystuję możliwości i inwestuję w rozwój osobisty. A Wy?

REKLAMA
Gdy napisałem tekst „Wykorzystuj ludzi. I nie wstydź się tego”, jeden z komentatorów słusznie zauważył, że „jak się długo pracuje młotkiem, to wszędzie dookoła zaczyna się widzieć gwoździe”. To w dużej mierze prawda, dlatego tak bardzo cenię sobie rozmowy z moimi przyjaciółmi, którzy mają zupełnie inny background niż ja – inne doświadczenia, osobowości, poglądy i spojrzenie na świat. Tylko takie rozmowy potrafią poszerzyć horyzonty, gdyż inaczej na życie spojrzy filozof, psycholog, socjolog, biolog, a jeszcze inaczej fizyk.
Dla mnie życie to ciągły proces zarządzania zasobami, a tak naprawdę głównie jednym zasobem – czasem. Czas jest obiektywny, niezmienny i sprawiedliwy. Z jednej strony efektywne zarządzanie czasem leży po naszej stronie. To co z robimy z minutami, godzinami i dniami jest zależne od nas samych. Z drugiej strony, jest to zasób w stosunku do którego mamy największą niepewność – nikt z nas nie wie, ile czasu mu zostało.
Swój czas możemy różnie alokować: sprzedawać go innym, inwestować w rozwój osobisty (po to, żeby później sprzedawać go drożej) lub w relacje z innymi ludźmi. Możemy także korzystać z niego w inny, dowolny sposób. Zarządzanie procesami leży w naszych rękach i od nas zależy jak wykorzystamy dany nam czas.
Warto zauważyć, że poszczególne elementy tego zbioru nie muszą iść w parze. A wręcz przeciwnie - często bywają rozłączne. W tym zakresie widzę dwie podstawowe zależności. Po pierwsze, rozwój osobisty i sprzedawanie swojego czasu mogą, ale nie muszą się ze sobą łączyć. W szczególności rozwój nie musi ograniczać się do pracy. Nawet poza pracą można się rozwijać. Ale co to w ogóle znaczy rozwijać?
Znam osoby, które spędzenie całego dnia na spotkaniach z przyjaciółmi lub na beztroskim „nic nie robieniu” uznają za marnotrawstwo. Bo ani się tego czasu nie sprzedało, ani nie poświęciło się go na rozwój. A przecież taki dzień także potrafi rozwinąć, a nawet jeżeli nie rozwinie, czy stanie się przez to stracony? Czy przypadkiem w zbiorze tych czterech przykładowych sposobów inwestowania czasu nie chodzi o to, żeby minimalizować udział tych dwóch pierwszych i maksymalizować udział dwóch ostatnich?