Choć, jak już kiedyś pisałem, wierzę w to, że Boga nie ma (żadnego, nie konkretnie chrześcijańskiego) to obchodzę Święta Bożego Narodzenia. Dlaczego? Bo w takiej się wychowałem kulturze.

REKLAMA
W mojej kulturze na przełomie października i listopada nie wkłada się świeczek do dyni. W mojej kulturze honor (już) nie jest ważniejszy niż życie. W mojej kulturze nie praktykuje się poligamii.
W mojej kulturze natomiast, w drugiej połowie grudnia każdego roku, słucha się spokojnych, wesołych, pełnych ciepła i miłości piosenek. W mojej kulturze przynosi się do domu kawał drzewa i przystraja tak pstrokato, że to drzewo staje się niemal najbrzydszą rzeczą, jaką można sobie wyobrazić. W mojej kulturze przez kilka dni mieszka się pod jednym dachem z karpiem. W mojej kulturze w tym okresie zastanawia się, co może sprawić radość najbliższym, po czym daje im się to, co tę radość ma im przynieść. W mojej kulturze ten czas spędza się z najbliższymi, spokojnie, bez pośpiechu, obdarowując ich miłością i ciepłem. Zostawia się miejsce dla niespodziewanego gościa, a jeśli taki gość rzeczywiście się pojawi to się go przyjmuje. Pomaga się ubogim, potrzebującym.
Takich Świąt Państwu życzę, bez względu na to, w co wierzycie i z jakich powodów te Święta obchodzicie.