Powiedzieć czy nie powiedzieć? Powiem, ale jeśli kogoś tym urażę? Nie powiem, ale wówczas nic się nie zmieni, zatem może lepiej powiem? Mówić czy nie mówić? Oto jest pytanie!
REKLAMA
Les McKeown wymienił jakiś czas temu trzy zdania, których dobry lider nie powinien nigdy wypowiadać:
1) Nie przynoś mi żadnych niespodzianek.
2) Gdybyś był zwierzęciem, to jakim?
3) Nie bierz tego do siebie.
2) Gdybyś był zwierzęciem, to jakim?
3) Nie bierz tego do siebie.
O ile drugie z nich odnosi się praktycznie wyłącznie do świata biznesu (autor podaje je w kontekście rozmowy kwalifikacyjnej), o tyle pierwsze i trzecie w mojej opinii nie dość, że są ze sobą silnie powiązane, to jeszcze mają zastosowanie w życiu codziennym.
„Gdybyś był zwierzęciem, to jakim?”. Jest to zdanie symbolizujące wszystkie „pseudo-psychologiczne mumbo jumbo pytania bez znaczenia” zadawane czasami podczas rozmów kwalifikacyjnych. Trudno nie zgodzić się z autorem, że pytania te faktycznie są niemal zawsze pozbawione sensu. Ciężko też jednak nie zauważyć, że (nie wypowiadanie) powyższego zdania ma zastosowanie w świecie biznesu i trudno przenieść tę radę do życia codziennego.
„Nie przynoś mi żadnych niespodzianek”, „Nie bierz tego do siebie”. W oryginale autor podkreśla, że dobry lider nie zabrania pracownikom przekazywania mu złych wieści, wręcz przeciwnie - prosi, aby informować go o niedogodnych zdarzeniach jak najprędzej. Z drugiej jednak strony, gdy to lider jest informatorem i mówi coś nieprzyjemnego swojemu pracownikowi powinien spodziewać się tego, że jego przekaz zostanie potraktowany osobiście. W końcu w naturę każdego człowieka wpisane jest, mniej lub bardziej, ale jednak emocjonalne reagowanie na krytykę czy jakiekolwiek złe wieści. Wniosek: szczerość (w odpowiedni sposób wyrażona) jak najbardziej wskazana przy rozmowach na drażliwe tematy w firmie.
Również w życiu codziennym sprawdza się powyższa teoria. Ile razy słyszmy: „muszę Ci coś powiedzieć, tylko się nie obraź”? Zdanie dość paradoksalne i pozbawione sensu. Skoro niemożliwym jest uniknięcie przekazywania złych informacji należy liczyć się z tym, że wzbudzamy w odbiorcy negatywne uczucia, nierzadko sprawiamy mu przykrość. Jak to jest z przymusem przekazywania złych wieści? Tak naprawdę przymus nie istnieje, zawsze mamy wybór i wybieramy świadomie, na drodze kalkulacji. Szef zdaje sobie sprawę z tego, że sprawi przykrość pracownikowi mówiąc mu, że za wolno pracuje. Mimo wszystko informację taką przekazuje, by poprawić wydajność podwładnego, bo tego potrzebuje firma. Podobnie żona, która mówi mężowi, żeby nie bekał przy stole – wie, że tamten się zdenerwuje, ale ważniejsze jest dla niej pozbycie się uczucia irytacji niż dobry nastrój męża.
Tylko po co w takich chwilach dodawać: „niech Ci nie będzie przykro”…?
