Zacieranie rąk rozpoczęte. Pojawia się możliwość dokopania tym, którzy są winni naszych narodowych nieszczęść. Ruskim. Znów wybuchła wojna polsko-ruska. Pod flagą biało-czerwoną.
REKLAMA
Doskonale rozumiem tych, którzy nie chcą demonstracji Rosjan w sercu Warszawy. Sierp i młot jednoznacznie kojarzy mi się z hitlerowską swastyką. Nie musiałem uczyć się historii, aby na przykładzie własnej rodziny dowiedzieć się, ile wycierpieli Polacy pod władzą sowiecką. Zupełnie tak samo jak miliony Polaków.
Powstające po upadku Związku Sowieckiego państwo rosyjskie zostało powitane przez nas nadziejami. Wydawało się, że będzie rozwijało się zgodnie z zasadami demokracji oraz że bojownicy o prawa człowieka narzucą swemu krajowi standardy. Szybko przyszło rozczarowanie. Pierwsza, potem druga wojna czeczeńska. Morderstwa obnażających prawdę dziennikarzy; próby podporządkowania krajów sąsiednich; kluczenie i niechęć rehabilitacji ofiar zbrodni katyńskiej. Wreszcie buta nowych władz i brak woli pojednania z Polakami. Na koniec katastrofa smoleńska, kłamstwa MAK-u dotyczące braku współodpowiedzialności kontrolerów na lotnisku za wypadek polskiego samolotu i brak woli oddania nam wraku TU 154. Wszystko to rodzi rozgoryczenie, żal i wściekłość. I naturalnie - jej ofiarami padają zwykli Rosjanie. Tylko czy słusznie?
W ciągu ostatnich kilkuset lat nie mieli okazji wpływać na wybór swoich władz. Sami bywali jej pierwszymi ofiarami. Gdy Rosjanie oglądali „Katyń” Andrzeja Wajdy, widzieli nie tylko historię polskich oficerów, ale dzieje wielu milionów swoich rodaków. Można mieć pretensję, że wybierali Putina, tyle że trzeba znać dzieje współczesnej Rosji, rozumieć system państwa rosyjskiego i skalę manipulacji na własnym narodzie, aby zrozumieć przyczynę tych decyzji. Kiedy w relacjach polsko - rosyjskich do głosu dochodziła zwykła ulica rosyjska, bywała znacznie bardziej serdeczna niż oficjalne władzę. Przypomnijmy reakcję Rosjan na katastrofę smoleńską! Ile słów współczucia i solidarności od nich popłynęło ku nam!
Zobaczmy też, co dziś dzieje się w Rosji. Rosjanie budzą się jako społeczeństwo obywatelskie. Społeczność, która chce mieć szansę rozwoju, a którą w oczywisty sposób tłamsi państwowy kapitalizm putinowski. Tysiące Rosjan, godzinami protestujących w siarczystym mrozie przeciw fałszerstwom w wyborach do dumy i ponownemu wyborowi Putina, poruszyło nasze serca i wzbudziło podziw. To już budzi się nowa Rosja, którą właśnie w tych dniach Putin chce ponownie skrępować ograniczeniem prawa do demonstracji i zwiększeniem kar za nielegalny w nich udział.
Nie wiem, kim są Rosjanie, którzy przyjechali do Polski wspierać mecze swojej drużyny. Może aktywistami ruchu Nasi, którym rosyjski prezydent zafundował wyjazd? Może tymi, którzy protestowali przeciw Putinowi i są ciekawi, jak rozwija się państwo, o którym tyle słyszeli, lecz go nie znali i które razem z nimi kiedyś należało do obszaru sowieckiego? A może tymi, którzy mają aspirację zaliczania się do nowej klasy średniej i stać ich na spore wydatki związane z przyjazdem? Odpowiedź w jakiejś części poznamy we wtorek. Jednak dziś nie jest ona dla mnie ważna. Ważne bowiem jest to, jak powinniśmy się zachować wobec wszystkich Rosjan i wobec procesów, które w ich państwie nieubłaganie będą zachodzić. Powinniśmy do nich wyciągnąć rękę, a nie jak chce jeden z akolitów Jarosława Kaczyńskiego palić flagi ZSRR. Rosjanie i Polacy żyją w roku 2012 a nie 1989. Żyjemy w XXI wieku. Wiek dwudziesty skończył się dawno temu. Dla większości z nas, po obu stronach granicy takie gesty już są niezrozumiałe. Chociaż Związek Sowiecki nie rozliczył się ze swojej historii, to upadł i nie istnieje. I demonstrowanie przeciw przeszłości nic już nie zmieni. Trzeba iść do przodu.
Należę do tych, którzy otwarcie mówią o zagrożeniach związanych z polityką nowych - starych władz Rosji. Od dawna nawołuję do szybkiego stworzenia skutecznego, choć niestety drogiego systemu obrony powietrznej. Ale właśnie dlatego chcę dostrzec szansę poprawienia stosunków z samymi Rosjanami, nawet nad głowami ich przywódców. Mamy fantastyczną okazję. Gdy Putin w Rosji zabrania demonstrować, my pokażmy na czym polega demokracja i wolność. Niech Rosjanie, szanując polskie prawo, demonstrują co chcą. Niech wrócą do Rosji i opowiedzą o tym. My pokażmy też, że kiedy jesteśmy wolni, jesteśmy też gościnni. Że jako Polacy wolni od opresji sowieckiej z życzliwością przyjmujemy Rosjan. Także dlatego, że życzymy Rosjanom wolności i demokracji w ich kraju. Przyjmijmy ich dobrze niezależnie od wyniku meczu.
Mimo, że żarliwie kibicuję naszej drużynie, ten mecz nie będzie stanowił żadnego historycznego przełomu. Okazanie sobie życzliwości i serdeczności przez Polaków i Rosjan w jego trakcie, takim historycznym wydarzeniem ma szansę się stać. Wszyscy polscy kibice mają możliwość sami zdeterminować przyszłość relacji z Rosjanami. Jeżeli wyciągnięta przez Polaków dłoń zostanie pokazana w Rosji, tak się stanie.
Słowa to jednak nie wszystko. Liczą się czyny. Właśnie dlatego razem z pięćdziesiątką moich wolontariuszy będę wyciągać tę dłoń podczas marszu rosyjskich kibiców na nasz przepiękny Stadion Narodowy. Ci świetni młodzi ludzie, biorący udział w kampanii „EUROpejski kibic” - przede wszystkim z Polski i Ukrainy, ale także z Rosji, Mołdawii, Gruzji czy Białorusi, którzy w naszym kraju studiują i pracują są najlepszym i namacalnym dowodem naszej otwartości. Dzięki nim może nasza gościnność będzie tylko potwierdzeniem, że w Polsce każdy może czuć się dobrze i bezpiecznie.
Kibiców będziemy witać w języku rosyjskim, ale w znakomitym polskim stylu. Z klasą godnej gospodarzy EURO, o której nasi goście będą mogli potem opowiadać swoim bliskim i zachęcać ich do przyjazdu do Polski. Bardzo bym chciał, abyście Państwo dołączyli do nas. Wystarczy witać ich uśmiechem i serdecznością, bo szczerze pozytywne gesty dostrzegają wszyscy, niezależnie od języka, koloru skóry, narodowości czy obywatelstwa. Pamiętajmy, że obraz z tego dnia będzie wizytówką naszych stosunków na długie lata. I warto, żebyśmy wszyscy zadbali, by był cudownym wspomnieniem i sceną, która przełamie krzywdzące stereotypy o naszych narodach. Do zobaczenia!
