Uczciwość w polityce wymaga otwartego mówienia nie tylko o sukcesach, ale i tłumaczenia motywacji jakie stoją za naszymi wyborami. Moi wszyscy wyborcy mogą mieć do mnie pewien żal o to, że nie byłem dziś obecny na posiedzeniu Parlamentu Europejskiego w Strasburgu. Proszę Was o wyrozumiałość.
REKLAMA
Wybrałem pozostanie w Warszawie w związku z głośnym przemarszem rosyjskich kibiców. Po prostu tak czułem.
Jak wiecie, wraz z moimi wolontariuszami od tygodnia prowadzimy akcję informacyjną i staramy się wszyscy pomagać Rosjanom, Ukraińcom i przybyłym ze wschodu kibicom poczuć się u nas bezpiecznie i swobodnie. Wychodzę z założenia, że przy EURO – tak jak w przypadku igrzysk – powinniśmy zawiesić wszystkie spory.
Razi mnie podgrzewanie atmosfery i brak zrozumienia, że turniej jest wspólnym projektem wszystkich Polaków i wszystkich Ukraińców. Wykonują świetną robotę i jestem z nich bardzo dumny. Gdy przyszło jednak do marszu zwyczajnie nie mogłem prosić ich, by poszli tam sami. Przypominam, że bez Ukrainy nie mielibyśmy absolutnie szans zwyciężyć w wyścigu o organizację turnieju przyciągającego uwagę całego świata.
W naszym wspólnym interesie jest oddzielić sport od polityki. Naszą wspólną sprawą jest odkłamanie stereotypów o ksenofobii i zacofaniu naszych krajów. Nie boję się Rosjan. Nie chcę wierzyć w to, że nasze narody dzielą niechęć i resentymenty. Nie zgadzam się z ewszystkimi, którzy z różnych pobudek straszą Polaków przemarszem Rosjan.
Dla liderów opinii publicznej to czas wielkiej próby. Czy będą potrafili powstrzymać się od buńczucznych wypowiedzi, dezinformacji, szerzenia lęku i akcentowania rzeczy, które nas różnią? Wyciągam dziś rękę do wszystkich polityków, którzy kibicują Polsce tak, jak wyciągam ją do naszych gości. Od nas wszystkich zależy, czy staniemy na wysokości zadania. Do Boju! Niech walka toczy się tylko na boiskach, na trybunach niech panuje pokój. Do końca.
