Przyznam, że mam do siebie pretensje, iż tak długo zwlekałem z zabraniem głosu w sprawie żenującego występu Michała Figurskiego i Kuby Wojewódzkiego w ich audycji. Ich żarty bardzo często sięgają poziomu bruku, ale przyjmuję zasadę, że o gustach się nie dyskutuje. Czekałem z moją reakcją do wczorajszego meczu, bo żyłem jednak nadzieją, że Pan Figurski po swoim wyczynie będzie na stadionach polsko-ukraińskiego turnieju persona non grata. Mimo to, jak słyszałem, wczoraj znów błyszczał na Stadionie Narodowym jako konferansjer.

REKLAMA
Taki obrót zdarzeń jest dla mnie absolutnie niedopuszczalny. Dziś poprosiłem moich pracowników o telefon do spółki Euro 2012, otrzymaliśmy informację, że decyzja w sprawie prowadzenia przez niego meczu półfinałowego jeszcze nie zapadła. Wobec tego pragnę powiedzieć, że w mojej i nie tylko mojej opinii taka decyzja może być tylko jedna. Najlepiej, żeby Pan Figurski nie tylko nie prowadził półfinału. Najlepiej, żeby w ogóle odpuścił już sobie mistrzostwa i zdecydował się na ich oglądanie w swoim pięknym, jak mniemam bardzo czystym domu. Powiecie niektórzy, że przecież przeprosił. Nie chcę wnikać w styl przeprosin. Doceniam zawsze ich fakt. Jednak nie może być tak, że za swoje grzechy nie ponosimy żadnych konsekwencji. Takie konsekwencje w formie publicznej mogą być tylko jedne. Nie wyobrażam sobie meczu z konferansjerem Figurskim. Jeśli nawet nie chodzi o tak niemodne, lecz dla mnie niezwykle ważne kwestie jak honor, to trzeba też zważać na realne niebezpieczeństwo blamażu. Sam wybieram się na mecz półfinałowy i powiem państwu, że specjalnie na tę okazję – jeśli Figurski się nie wycofa – będę musiał nauczyć się gwizdać. Jestem też pewien że łatwo znajdę nauczycieli, bo moi współpracownicy kipią dziś słusznym gniewem i czują się autentycznie zranieni. Patrząc na rosnącą dziesiątkami grupę na FB przeciwstawiającą się chamstwu Figurskiego, myślę, że jest realna szansa, że jeśli Figruski wystąpi, spotka go gwizd, jakiego jeszcze Narodowy nie widział!
O poziomie człowieka świadczy standard jego zachowań wobec innych ludzi. Nie jestem zwolennikiem polityków zabierających głos w każdej sprawie. Kwestia dotyczy jednak stosunków międzynarodowych, a dodatkowo spraw polsko-ukraińskich, w których staram się zbliżyć nasze narody. Od trzech tygodni prowadzę wraz z moim biurem akcję Europejski Kibic / Європейський уболівальник, która miała na celu przełamywanie stereotypów i krzywdzących opinii zarówno o Polakach, jak i Ukraińcach. Moich pięćdziesięcioro wolontariuszy znających język ukraiński i rosyjski pomaga kibicom ze Wschodu, m.in. z Ukrainy, w tym, by poczuli się u nas jak w domu. W akcji biorą udział nie tylko Polacy, ale także spora liczba osób z Ukrainy, a także z Rosji, Mołdawii, Białorusi. Większość z nich to kobiety. Ich pracę cenię sobie tak wysoko, ze nie mogę pozwolić na takie poniżanie ich wartości, nie tylko ze względu na to, że są kobietami, ale także dlatego że wszyscy Ukraińcy z jakimi współpracowałem mają bardzo wysokie zarówno kompetencje, jak i kulturę.
Próba polemizowania z tym, czy żart jest śmieszny czy nie, to prosta droga na manowce. Zresztą powszechnie jest znana zasada, że nie wszystkie żarty nadają się do każdego towarzystwa, a i nie na każdy żart jest na odpowiedni czas. I akurat w tym kontekście, czyli w momencie trwania Mistrzostw Europy organizowanych przez Polskę i Ukrainę, żarty Polaków z Ukraińców są zupełnie nie na czasie. Ich poziom, należy dodać, to poziom absolutnego marginesu, którego Polska musi się wstydzić, ale nie może –podobnie jak żaden inny ze znanych mi krajów zaprzeczyć, że takowy istnieje.
Przykład wyśmiewania się ze stosunku do obcokrajowców irytuje mnie ogromnie bo przez całą moją polityczną karierę walczę ze stereotypami i krzywdzącymi opiniami na temat Polaków. Żart Panów Figurskiego i Wojewódzkiego jest jednak obrazą i wobec Polaków i wobec Ukraińców.
Satyra jest bardzo silną bronią. Także na scenie politycznej. Nie ma sensu obrażać się na takie czy inne żarty. Nawet jeśli nie trzymają kompletnie poziomu. Z drugiej strony pewnych spraw milczeniem nie można pomijać. Oczywiście możemy dywagować sobie nad konstrukcją żartu i nad sensem wyśmiewania marginalnych mimo wszystko zjawisk, by je piętnować. Takim jest w Polsce przypisywane nam przez BBC w swoim reportażu ksenofobia i rasizm. Problemem strachliwości Sola Cambella jest to, że potrafią go przestraszyć pomontowane niechlujnie obrazki kilku idiotów ze stadionów Polski i Ukrainy. Jeśli się boi i nie chce przyjeżdżać to jego sprawa. Dziś jego lęki wyglądają śmiesznie, a żal po utracie turnieju może być tym większy, że wielu Anglików dla których Sol Cambelll może być autorytetem, przestraszonych jego wypowiedzią o trumnach, mogło stracić okazję do oglądania na żywo jednego z najlepszych turniejów EURO w historii.
Kończąc dodam tylko, że osobiście uważam, że przeprosiny Figurskiego i Wojewódzkiego mogą wyglądać tylko w jeden sposób, sposób który sami określili. Jeśli Panowie szydzą z Ukrainek, będących zawsze na kolanach, to za swoje szyderstwa również na kolanach będą musieli przeprosić.