Płynąca z wielu krajów Unii jak i ze strony internautów krytyka ACTA zmusiły Komisję Europejską do poproszenia Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu o opinię w sprawie zgodności ACTA z prawem europejskim. To próba obrony ze strony Komisji Europejskiej i Karela De Guchta, krytykowanego za negocjacje umowy. Nie zdziwiło mnie to posunięcie, chociaż Pan komisarz nie był wcześniej zwolennikiem pytania o opinię Trybunału. Zmienił zdanie pod wpływem zmasowanej krytyki.

REKLAMA
Decyzja Komisji oznacza zawieszenie głosowania w Parlamencie Europejskim do czasu wydania opinii. Nie musi natomiast oznaczać zawieszenia procedowania w tej sprawie, dlatego warsztaty w komisji INTA na temat ACTA wciąż mają się odbyć 1 marca. Będą dostępne on-line, więc zachęcam do ich oglądania w sieci.
Jestem przekonany, że na skutek sprzeciwu polskiego rządu, który jasno wskazał na zagrożenie naruszenia praw obywatelskich, ACTA nie wejdzie w życie. Niezależnie od wyroku Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu i głosowania w Parlamencie Europejskim. Wymagana jest bowiem zgoda wszystkich państw Unii Europejskiej, a Polska porozumienia w tym kształcie nie poprze.
Donald Tusk zaproponował bardzo rozsądne w mojej ocenie rozwiązanie - odwrócenie kolejności – zarówno na poziomie polskim jak i europejskim. Co to konkretnie oznacza? Najpierw dostosowanie ochrony praw własności intelektualnej do rzeczywistości XXI wieku, a potem umowy międzynarodowe egzekwujące tę ochronę. Gdyby jednak okazało się, że na poziomie unijnym ACTA jednak zostanie zaakceptowana (w co szczerze wątpię) - bo np. nie odrzuci jej ani Trybunał w Luksemburgu ani Parlament Europejski - to uważam, że ustawa ratyfikacyjna zostanie posłana do polskiego parlamentu po to, by parlament ją odrzucił. Pomijając już wszystkie wątpliwości związane z zagrożeniem dla praw obywatelskich, nie powinno być tak, że wprowadza się w życie prawo, które budzi taki lęk i sprzeciw olbrzymiej części obywateli, zarówno w Polsce, jak i w Unii.