W swym dzisiejszym wystąpieniu przewodniczący Barroso nie rozczarował, ale też i nie powiedział nic, co mogłoby stanowić jakiś długo oczekiwany przełom. Wiele ze wskazanych przez niego rozwiązań jest jednak słusznych.

REKLAMA
Trzeba odnotować, że Komisja Europejska ma ograniczoną pozycję polityczną, co prowadzi do konkluzji o konieczności traktatowego wzmocnienia Unii Europejskiej w kierunku określanym mianem federacyjnego. Federacyjna koncepcja nie jest koncepcją nową, ale też i trudno w obecnej chwili o wskazanie lepszej alternatywy dla dalszego optymalnego kierunku funkcjonowania Unii.
Barroso powtórzył też wiele znanych już od dawna pomysłów i haseł, które są lub będą w najbliższym czasie przedmiotem prac legislacyjnych. Mowa tu przede wszystkim o unii fiskalnej i stworzeniu wspólnego nadzoru bankowego.
W swym wystąpieniu przewodniczący Komisji Europejskiej odniósł się m.in. do kwestii bezrobocia. Wykazał się przy tym jednak dość dużą dozą zachowawczości. Co prawda zwrócił uwagę na horrendalnie wysokie bezrobocie wśród ludzi młodych (wspominając o 50% bezrobociu wśród tej grupy społecznej w Hiszpanii), ale zapomniał dodać, iż jest ono skutkiem fatalnej polityki prowadzonej przez rząd premiera Zapatero. Zawarł on bowiem ze związkami zawodowymi porozumienia, które dają gwarancje zatrudnienia osobom już pracującym. W konsekwencji przyczyniło się do stworzenia dodatkowych barier wejścia na rynek pracy ludziom młodym. Uważam, że jeśli się wzywa do poważnych reform, jak to uczynił dziś przewodniczący, nie można nie wskazać także i na konieczność wzięcia na siebie współodpowiedzialności przez partnerów społecznych.
Jose Barroso wezwał do utrzymania polityki wzrostu gospodarczego przy jednoczesnym utrzymaniu polityki spójności. Przedstawione przez niego postulaty świadczą jednak raczej o koncentracji na tej pierwszej z polityk. W praktyce oznaczałoby to przeprowadzenie krajów tzw. starej Unii, przy możliwie niewielkich stratach, przez obecny kryzys i uratowanie strefy euro kosztem ograniczenia polityki spójności (a więc wyrównywania poziomów rozwoju gospodarczego Europy Zachodniej i krajów dawnego bloku sowieckiego), która dla nas - Polaków jest przecież tak ważna.
Interesująca i słuszna wydaje się propozycja wzmocnienia pozycji Parlamentu Europejskiego. Niestety nie została ona jednak poparta żadnymi konkretami. Uważam, że jest to dobry pomysł i właściwy moment na takie zmiany. Chcąc nadać temu pomysłowi konkretne kształty, będę chciał przedstawić wkrótce na forum PE konkretną propozycję. Otóż uważam, że Parlament Europejski powinien mieć decydującą rolę w przygotowaniu unijnego budżetu. Powinna zostać mu przyznana prerogatywa przyjmowania budżetu UE w oparciu o wniosek złożony przez Komisję Europejską, poparty rekomendacją Rady Europejskiej. Rada i Komisja powinny brać aktywny udział w pracach nad budżetem, jednak to Parlament powinien mieć głos decydujący i to wyłącznie jemu przysługiwałoby prawo przyjmowania budżetu. Oczywiście wiązałoby się to z pewnymi ograniczeniami, np. budżet powinien być traktatowo limitowany do wysokości 1,5 % unijnego PKB, co i tak stanowiłoby jego zwiększenie w stosunku do stanu obecnego. Sądzę, że tego typu propozycja stanowiłaby konkretną zmianę zasad obecnie prowadzonej polityki instytucjonalnej w Unii i realnie przyczyniłaby się do stworzenia funkcjonującej federacji państw narodowych.