www.pawelzalewski.eu

REKLAMA
Napiszę krótko i z głębi serca, bo tylko tak powinno się sprawozdawać wyborcom. Nie dla mnie są lukrowane statystyki, wspólne zdjęcia z wielkimi tego świata, czy inne PR-owskie sztuczki. Uprawiam politykę polegającą na stałym kontakcie z wyborcami, reagowaniu na problemy, które mają miejsce tu i teraz oraz tymi, które mogą pojawić się dopiero za pięć lat.
Z przykrością przypomniałem sobie, jak niemal dokładnie pięć lat temu, na początku kadencji, pierwszą inicjatywą jaką zgłosiłem była potrzeba dyskusji o manewrach rosyjskich wojsk - ZAPAD i ŁADOGA. Zwracałem uwagę, że ćwiczenia odbywają się raptem kilkadziesiąt kilometrów od granic Unii czyli Polski. Podpisali się pod tym zarówno Vytautas Landsbergis, jak i Gunter Verheugen. Tę kwestię podnosił też minister Radek Sikorski, zarówno publicznie, jak i nieoficjalnie. Tak polski przekaz rósł w siłę w informacyjnym gąszczu europejskiej polityki. Z drugiej strony, zanim znalazłem się na piątym miejscu w prestiżowym zestawieniu lobbystów Ukrainy na świecie, dla wielu Ukraińców stałem się postacią bardzo kontrowersyjną. Wszystko przez to, że jako pierwszy podniosłem temat gloryfikacji sprawców rzezi wołyńskiej, a zdaniem wielu Ukraińców tego tematu nie powinno się poruszać, bo obie strony cierpiały podczas wojny. Jednak dla mnie zawsze najważniejsza była wierność wobec polskich interesów i umiejętne wplatanie ich w interesy unijne tak, by kończyły się sukcesem.
Mógłbym napisać o jednej z pierwszych rezolucji Parlamentu Europejskiego o Ukrainie w tej kadencji, w której znalazła się moja poprawka i zapis krytykujący wprost fakt gloryfikacji Stiepana Bandery. Może też o tym, że w tym roku po raz pierwszy od lat nie dostanę od syna Michaiła Chodorkowskiego listu z podziękowaniem za pamięć o osadzonych w łagrach więźniach politycznych, bo wreszcie ten najbardziej znany dysydent spędzi czas z rodziną poza Rosją. Ale chciałbym też opowiedzieć o tym, jak podczas wyjazdów do Kijowa, razem z moimi współpracownikami z Polski, godzinami szukaliśmy kompromisu wokół europejskiego wyboru dla Ukraińców. Jak tłumaczyliśmy ekspertom na Ukrainie znaczenie umowy stowarzyszeniowej i przekonywaliśmy biznesmenów, ludzi ze stowarzyszeń pozarządowych, opozycjonistów parlamentarnych i pozaparlamentarnych oraz szefów banków zagranicznych by finansowali polsko-ukraińskie projekty współpracy.
Na początku roku w moim biurze powołaliśmy z niesamowitymi młodymi wykładowcami specjalny akademicki zespół ekspertów – „Biuro Projektów”. Efekty ich półrocznej pracy wydamy jako przewodnik po funduszach europejskich dla szkół wyższych. Dzięki temu samorządy studenckie zyskają proste narzędzie do inicjowania rozmowy nt. pomysłów, które w ich opinii mogą najlepiej rozwijać polskie szkolnictwo wyższe. Eksperci „Biura Projektów” będą w przyszłości służyć setkom tysięcy studentów z uczelni w całej Polsce pomocą w jak najskuteczniejszym pozyskiwaniu pieniędzy na rozwój wiedzy i kapitału intelektualnego naszego kraju.
Za kilka dni udostępnię na swojej stronie skrypt ze sprawozdania, które przekazałem premierowi miesiąc temu, gdy poproszono nas o krótki raport z pracy w Parlamencie Europejskim. Jako że ubiegam się o mandat w Warszawie, zachęcam do śledzenia moich profili na Twitterze i Facebooku, gdzie w niedługim czasie pojawi się mój kalendarz spotkań z wyborcami. To najlepszy czas, żeby wyjaśniać i tłumaczyć wszystko twarzą w twarz. Tymczasem chętnie poczytam w Państwa komentarzach sugestie odnośnie tego, co uznają Państwo za najważniejsze cele dla polskich eurodeputowanych. Pod koniec kampanii wyborczej przedstawię zadania, które będę w przyszłości realizował z największą uwagą i siłą. I zobowiążę się uroczyście przed Państwem do ich wykonania. Bo to Państwo jesteście moim pracodawcą i szefem.