Katastrofa smoleńska tylko na krótko zjednoczyła Polaków. Dziś opinia o niej dzieli nasz naród, co wywołuje we mnie ból i smutek. W Smoleńsku zginęli ludzie o różnych poglądach i z różnych środowisk. Także Ci, jak prezydent Ryszard Kaczorowski czy Anna Walentynowicz, którzy zapisali piękną kartę w walce o niepodległość Polski. Naszym obowiązkiem jest sprawiedliwie czcić ich pamięć, a nie wywyższać jednych nad drugich. Każda z niemal stu ofiar zasługuje na tyle samo pamięci. W obliczu śmierci wszyscy są równi.

REKLAMA
logo

Osobiście wspominam dziś szczególnie tych, z którymi los i moja działalność łączyły mnie najmocniej.
Stanisława Komorowskiego, z którym prywatnie przyjaźniłem się, a zawodowo intensywnie współpracowałem jako szef sejmowej komisji spraw zagranicznych. Wynegocjowanie przez niego umowy SOFA z USA było wyrazem prawdziwej sztuki dyplomatycznej i zabezpieczało nasze interesy wobec Stanów Zjednoczonych.
Andrzeja Kremera, z którym przedyskutowałem dziesiątki godzin na temat polityki wschodniej. Pamiętam naszą ostatnią rozmowę - sprzed katastrofy (to był poniedziałek) - podczas której opowiadał mi, ile starań włożył, aby obydwie wizyty w Smoleńsku (premiera i prezydenta) udały się i były sukcesem dla Polski.
Krzysztofa Putrę zapamiętam jako niezwykle uczciwego człowieka, który starał się obiektywnie patrzeć na konflikty i spory w PiS. Wiele mu zawdzięczam. Przypominam sobie, jak próbował przekonywać Jarosława Kaczyńskiego i śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, aby wysłuchali mojej racji w trakcie narastającego między nami konfliktu.
Jolanta Szymanek-Deresz była moim zastępcą w komisji spraw zagranicznych w Sejmie. Zawsze z olbrzymią klasą reprezentowała interesy Polski za granicą.
Na pewno z myślą o nich zapalę dziś znicz…
Każdy z nas ma prawo obchodzić pamięć o ofiarach na swój sposób, choć agresja jaką kieruje się jedna ze stron, nie niesie w sobie nic dobrego. Przykro mi bardzo, że w związku z takim rozwojem emocji, również politycznych, czytam dziś wiele prześmiewczych i wrogich niektórym komentarzy. Rozumiem, że część z nich bierze się z tego, że niektórzy wkładają wiele wysiłku by o katastrofie nie zapomnieć. Dla mnie drwiny i bojkot niekwestionowanej tragedii narodowej są czymś, czego nie mogę akceptować.
Uszanujmy żałobę i bądźmy ponad agresję i niechęć, bo często wynika ona z bezbrzeżnej rozpaczy.
logo

Czasem najuczciwiej jest spojrzeć na wszystko z boku, wyjść trochę z emocji rodzimego podwórka. W filmie „Widziałem zjednoczony naród”, który ostatnio pokazywało PLANETE, a który składał się z opinii akredytowanych przy uroczystościach zagranicznych dziennikarzy, pośród wielu wzruszających wypowiedzi była jedna, która wyjątkowo zapadła mi w pamięć. Opinia dziennikarza z Włoch – Angelo Figorillego z RAI2:
„Urzekło mnie bardzo dziewięćdziesiąt sześć fotografii na pl. Piłsudskiego. Oprócz małej ramki, w której był prezydent i jego żona, fotografie były takie same – studentka, patriota, wiceminister… I to przypominało, że przede wszystkim umarło 96 osób…”.