
Byliśmy wczoraj z Nataszą w Kwidzyniu, w ośrodku wyspecjalizowanym w nauczaniu komunikacji alternatywnej. Wyjechaliśmy wyposażeni w zalecenia i nadzieję, że mała będzie mówić! Nie jutro, nie za miesiąc, nie złożonymi wielokrotnie zdaniami, ale zdaniem fachowców będzie. Na razie poruszamy się jednak w sferze komunikacji zastępczej.
REKLAMA
Wszystkie dzieci autystyczne mają mniejsze lub większe problemy z mową werbalną. Czasami (tak było i w naszym niestety przypadku) mowa rozwija się świetnie mniej więcej do 18 miesiąca życia, po czym z niewyjaśnionych przyczyn zanika. Brak możliwości porozumienia się z otoczeniem to punkt wyjścia do destrukcyjnych zachowań. Dzieci gryzą, wrzeszczą, uderzają głową w ścianę, żeby tylko zwrócić na siebie uwagę.
Dlatego w naszej placówce ważnym elementem jest nauczanie komunikacji alternatywnej, czyli porozumiewania się za pomocą Makatonu - uproszczonego języka migowego albo specjalnych tablic z piktogrami, prostymi znakami graficznymi symbolizującymi przedmioty, nastroje i czynności. Bardziej złożoną formą jest rozmawianie za pomocą "go - talka", czyli specjalnego tabletu z nagranymi komunikatami głosowymi. Są w naszej szkole uczniowie, którzy z pomocą "go - talka" samodzielnie robią zakupy, czasem wzbudzając sensację w sklepie. Niedługo napiszę o nich więcej.
Być może jednak największą zaletą komunikacji alternatywnej jest odblokowywanie umiejętności mowy dzieci autystycznych. Wiele z nich nagle zaczyna porozumiewać się w jak najbardziej konwencjonalny sposób. Mam coraz większą nadzieję, że tak samo będzie z moją Nataszą. Na razie rozmawiamy za pomocą komunikatorów, a to już jest duży postęp.
