Amerykanie w Dakocie Południowej postanowili dać nauczycielom broń palną. To reakcja na grudniową masakrę w szkole podstawowej w Newtown, w której zamordowano 20 osób. Całe szczęście, że w Polsce nie ma jeszcze takich pomysłów, chociaż sami nauczyciele potrzebują społecznej obrony.
REKLAMA
Wiceprezes Narodowego Stowarzyszenia Strzeleckiego w USA powiedział, że jedynym, co może powstrzymać złego człowieka z bronią jest dobry człowiek z bronią - i dlatego należy w każdej szkole ustawić uzbrojoną ochronę lub dać broń nauczycielom. Władze stanowe chętnie to podchwyciły. I tak oto zbudowały ułudę bezpieczeństwa oraz własne poczucie dobrze spełnionego obowiązku wobec uczniów i nauczycieli. Tamtejsi decydenci nie chcą zauważyć zagrożeń, jakie mogą wynikać z wręczenia broni nauczycielom. A przecież nie można wykluczyć, że broń przypadkiem mogłaby się dostać w ręce uczniów, których wyobraźnia przecież nie zna granic…
Zostawmy amerykańskie rozwiązania na boku. I ku przestrodze. Spójrzmy na nasze podwórko. Gdzie u nas leży problem? Systematycznie i z uporem godnym lepszej sprawy, podważany jest autorytet polskiego nauczyciela i budowany jego fałszywy obraz. W przekazach medialnych nauczyciel to leniuch, mający kilka miesięcy wakacji i 18 godzin pracy w tygodniu. Jednak mało kto próbuje zrozumieć jego pracę, w której poza uczeniem cudzych dzieci, musi jeszcze użerać się z biurokracją I z godnością znosić obelgi rzucane na niego w świecie realnym i w internecie. W takiej sytuacji znacznie trudniej jest pełnić edukacyjną i wychowawczą rolę przez nauczyciela: chronić uczniów przed patologiami społecznymi, wyrywać ich z kręgu złych wpływów.
Trzeba ten problem w końcu wyraźnie pokazywać, zanim stanie się jakaś tragedia i ktoś zamiast społecznego wsparcia dla nauczycieli, zaproponuje nim noszenie kabur z pistoletami.
Trzeba ten problem w końcu wyraźnie pokazywać, zanim stanie się jakaś tragedia i ktoś zamiast społecznego wsparcia dla nauczycieli, zaproponuje nim noszenie kabur z pistoletami.
Mity o szkole i nauczycielach
Wokół szkoły i nauczyciela narosło sporo stereotypów i uprzedzeń, tak zwanych mitów pedagogicznych. Niektóre wywodzą się ze słusznych skądinąd, aczkolwiek skomplikowanych w realizacji postulatów specjalistów. Mamy więc założenia np. integracji, czyli szkoły jako wspólnego domu społecznego, jednoczącego różne osoby - te zwyczajne i niezwyczajne – ale często w jakiś sposób problemowe.
Są także opracowania na temat wizji reform oświatowych z koncepcją nauczyciela jako wszechwiedzącego eksperta, pełniącego wiele ról społecznych – edukatora, animatora życia społecznego, doradcy zawodowego, życiowego i pragmatyka- rzemieślnika, etc.
Dla niektórych, szkoły to instytucje pobudzające twórczość i rozwijające osobowość nie tylko ucznia, ale i nauczyciela. Według jeszcze innych, zgodnie z coraz popularniejszą tendencją do odciążania rodziców, szkoła powinna nie tylko uczyć, ale i wychowywać młodych ludzi. Powinna być miejscem, gdzie młodzi ludzie poznają podstawy dobrych obyczajów.
Niektórzy teoretycy sądzą nawet, że szkoła powinna być formą azylu gdzie uczniowie mogą poczuć się bezpieczniej niż w domu.
Do tego panuje powszechne przekonanie, że każdy nauczyciel jest pedagogiem (stąd częste w telewizji stwierdzenia typu „pedagodzy z tutejszej szkoły…”). A każdy pedagog szkolny jest kimś w rodzaju szamana, osobą posiadającą cudowną moc rozwiązywania samodzielnie i tajemniczo wszystkich problemów szkole, gdzie średnio jest 800 uczniów (w podstawowej) czy 300 (w gimnazjum) Panuje także powszechne przekonanie, że w szkole wystarczy jeden nauczyciel skierowany do pracy z wszystkimi uczniami mającymi specjalne potrzeby.
Wokół szkoły i nauczyciela narosło sporo stereotypów i uprzedzeń, tak zwanych mitów pedagogicznych. Niektóre wywodzą się ze słusznych skądinąd, aczkolwiek skomplikowanych w realizacji postulatów specjalistów. Mamy więc założenia np. integracji, czyli szkoły jako wspólnego domu społecznego, jednoczącego różne osoby - te zwyczajne i niezwyczajne – ale często w jakiś sposób problemowe.
Są także opracowania na temat wizji reform oświatowych z koncepcją nauczyciela jako wszechwiedzącego eksperta, pełniącego wiele ról społecznych – edukatora, animatora życia społecznego, doradcy zawodowego, życiowego i pragmatyka- rzemieślnika, etc.
Dla niektórych, szkoły to instytucje pobudzające twórczość i rozwijające osobowość nie tylko ucznia, ale i nauczyciela. Według jeszcze innych, zgodnie z coraz popularniejszą tendencją do odciążania rodziców, szkoła powinna nie tylko uczyć, ale i wychowywać młodych ludzi. Powinna być miejscem, gdzie młodzi ludzie poznają podstawy dobrych obyczajów.
Niektórzy teoretycy sądzą nawet, że szkoła powinna być formą azylu gdzie uczniowie mogą poczuć się bezpieczniej niż w domu.
Do tego panuje powszechne przekonanie, że każdy nauczyciel jest pedagogiem (stąd częste w telewizji stwierdzenia typu „pedagodzy z tutejszej szkoły…”). A każdy pedagog szkolny jest kimś w rodzaju szamana, osobą posiadającą cudowną moc rozwiązywania samodzielnie i tajemniczo wszystkich problemów szkole, gdzie średnio jest 800 uczniów (w podstawowej) czy 300 (w gimnazjum) Panuje także powszechne przekonanie, że w szkole wystarczy jeden nauczyciel skierowany do pracy z wszystkimi uczniami mającymi specjalne potrzeby.
Trudno zmagać się z mitami w debacie publicznej. Jeszcze trudniej jest z nimi żyć nauczycielom oraz pedagogom. Niestety, mity są bardzo medialne, odporne na rzeczowe argumenty. A do tego zwykle odżywają w sytuacjach trudnych dla szkoły lub nauczyciela. I dlatego, jeśli pojawia się jakiś kłopot wychowawczy to winny jest nauczyciel, winna szkoła, itp. I koło się zamyka.
W szkole skupiają się problemy społeczne
Mało kto chce zauważyć, że w szkole, jak w soczewce, ogniskują się problemy współczesnego świata, kłopoty rodzin (bezrobocie, bieda, konflikty, uzależnienia i ich skutki dźwigane przez dzieci i młodzież). Z tego powodu nauczyciel jest osobą, która diagnozując trudności ucznia (zaburzenia zachowania lub problemy w uczeniu się), dotyka kwestii nie rozwiązywanych latami. I zanim zajmie się tym, czym powinien, czyli niesieniem kaganka oświaty, musi zrobić wiele, aby pomóc uczniowi. A na to potrzeba czasu, pieniędzy, sił i miejsca.
Dlatego wszelkie postulaty dotyczące kreatywności, stymulowania twórczości uczniów przez nauczyciela - są może szczytne, ale mało nierealne. Zwłaszcza, że nauczyciel, który przedziera się przez podstawowe problemy życiowe swojego ucznia, musi jeszcze prowadzić drobiazgową dokumentację. A wszystko zaprawione często goryczą zwykłych obelg – rzucanych w mediach, w internecie .Tu też wyobraźnia uczniów nie zna granic, bo nie kończy się na wyzwiskach rzucanych prosto w twarz. Pojawiają się np. ośmieszające filmiki i zdjęcia z podłożonymi podobiznami nauczycieli. Pełne zgryźliwej ironii komentarze formułują także rodzice. Wyrażane w świecie realnym lub w sieci roszczenia oraz ciężar nowych wyzwań niesionych przez nieustanną transformację systemu oświaty jest chlebem powszednim w pracy nauczycieli i wychowawców.
Mało kto chce zauważyć, że w szkole, jak w soczewce, ogniskują się problemy współczesnego świata, kłopoty rodzin (bezrobocie, bieda, konflikty, uzależnienia i ich skutki dźwigane przez dzieci i młodzież). Z tego powodu nauczyciel jest osobą, która diagnozując trudności ucznia (zaburzenia zachowania lub problemy w uczeniu się), dotyka kwestii nie rozwiązywanych latami. I zanim zajmie się tym, czym powinien, czyli niesieniem kaganka oświaty, musi zrobić wiele, aby pomóc uczniowi. A na to potrzeba czasu, pieniędzy, sił i miejsca.
Dlatego wszelkie postulaty dotyczące kreatywności, stymulowania twórczości uczniów przez nauczyciela - są może szczytne, ale mało nierealne. Zwłaszcza, że nauczyciel, który przedziera się przez podstawowe problemy życiowe swojego ucznia, musi jeszcze prowadzić drobiazgową dokumentację. A wszystko zaprawione często goryczą zwykłych obelg – rzucanych w mediach, w internecie .Tu też wyobraźnia uczniów nie zna granic, bo nie kończy się na wyzwiskach rzucanych prosto w twarz. Pojawiają się np. ośmieszające filmiki i zdjęcia z podłożonymi podobiznami nauczycieli. Pełne zgryźliwej ironii komentarze formułują także rodzice. Wyrażane w świecie realnym lub w sieci roszczenia oraz ciężar nowych wyzwań niesionych przez nieustanną transformację systemu oświaty jest chlebem powszednim w pracy nauczycieli i wychowawców.
Nie musimy dawać nauczycielom pistoletów
A mimo wszystko nie brakuje nauczycieli z pasją, którzy kochają swój zawód i najzwyczajniej dają swoim uczniom z siebie wszystko. I nadal będą robić swoje. Niech nie przyjdzie nam jednak nigdy do głowy, aby dawać im broń palną w obronie własnej i uczniów. Wystarczy trochę więcej społecznego zrozumienia…
A mimo wszystko nie brakuje nauczycieli z pasją, którzy kochają swój zawód i najzwyczajniej dają swoim uczniom z siebie wszystko. I nadal będą robić swoje. Niech nie przyjdzie nam jednak nigdy do głowy, aby dawać im broń palną w obronie własnej i uczniów. Wystarczy trochę więcej społecznego zrozumienia…
dr hab. Hanna Żuraw, prof. WSNS PEDAGOGIUM
