O agresji szkolnej mówi się najczęściej w kontekście postaw uczniowskich, ale takie zachowania prezentują też, niestety, nauczyciele i rodzice. Wina jest nie tylko w nich, ale przede wszystkim w systemie.

REKLAMA
Coraz częściej mamy do czynienia z zaburzeniami w sferze odgrywania ról społecznych - ról nauczyciela, wychowawcy, pedagoga oraz rodzica, dziecka i ucznia. Nieuniknione stają się problemy na linii nauczyciel – rodzic, nauczyciel – uczeń, rodzic – dziecko, przejawiające się nieporozumieniami, konfliktami, a często zachowaniami agresywnymi, zarówno rodziców, jak i nauczycieli. Gdzie szukać przyczyn? Na pewno nie tylko w specyfice czasu i zmieniających się uwarunkowań. Powody widzę również w procesach socjalizacji i wychowania w rodzinie i w szkole, ale przede wszystkim w niedoskonałości systemu kształcenia nauczycieli i wsparcia rodziców.
Po pierwsze, wychowanie
Na wychowanie i socjalizację dziecka w rodzinie mają wpływ oczywiście procesy zewnętrzne (procesy globalizacji, wzrost bezrobocia, pogłębiające się nierówności społeczne, zróżnicowanie kondycji współczesnych rodzin oraz szans edukacyjnych dzieci i młodzieży, problemy demograficzne, etc.), jak i wewnętrzne (niskie kompetencje społeczne rodziców i ich niska odporność na stres, brak umiejętności rozwiązywania problemów, trudności w radzeniu sobie z kryzysami rozwojowymi, np. przejście na emeryturę, pojawienie się dziecka w rodzinie, odejście osoby bliskiej, a nawet awans zawodowy). Do tego dochodzą znaczne różnice indywidualne i różne style życia rodzin, wzrastająca tendencja do tzw. atomizacji życia rodzinnego, osłabienie więzi wewnątrzrodzinnych, zaburzenia w odgrywaniu ról społecznych i rodzinnych, deficyty umiejętności życiowych, konfliktowość, a ogólnie rzecz ujmując - niska jakość relacji interpersonalnych.
Truizmem jest stwierdzenie, że dzieci najszybciej i najczęściej uczą się przez naśladownictwo, ale właśnie ten proces jest kluczowy dla funkcjonowania dziecka w szkole. Od jakości relacji wewnątrzrodzinnych obserwowanych przez dziecko zależy bowiem, jakiej jakości relacje nawiązywać będzie ono w szkole, zarówno z rówieśnikami, jak i nauczycielami. Od rodzinnego wzorca relacji międzyludzkich zależne są także, rozpatrywane w sprzężeniu zwrotnym, relacje rodziców z nauczycielami. A o takiej współpracy trudno dziś mówić. W rzeczywistości szkolnej możemy, niestety, mówić jedynie o kontaktach nauczycieli z rodzicami uczniów, opartych na czysto informacyjnej i kontrolnej płaszczyźnie. Tego faktu nie zmienią nawet działania Rad Rodziców, w skład których wchodzą najczęściej osoby mające wpływ na lokowanie pozycji szkoły w środowisku lokalnym.
Po drugie, kształcenie nauczycieli i wsparcie rodziców
Jak zatem w trudnych sytuacjach radzą sobie nauczyciele? Krótko mówiąc – różnie. Z wielu badań naukowych wynika, że współcześni nauczyciele wykazują niedostatek kompetencji nie tylko w radzeniu sobie w sytuacjach trudnych dydaktycznie i wychowawczo (co jest efektem m.in. tzw. kadłubkowej liczby godzin z zakresu pedagogiki i psychologii przewidzianych w programach studiów na specjalnościach nauczycielskich oraz niewielkiej liczby zajęć warsztatowo – metodycznych, kształcących między innymi umiejętność wywierania wpływu wychowawczego, radzenia sobie ze stresem czy też podejmowania konstruktywnych relacji interpersonalnych), jak też efektem zapóźnień bądź deformacji socjalizacyjnych wyniesionych ze środowiska rodzinnego. Jest jeszcze jeden systemowy problem - brak rzetelnych wymagań rekrutacyjnych, ściśle określających predyspozycje osobowościowe do wykonywania tego tak ważnego społecznie zawodu.
W obliczu niedostatków szkolnictwa wyższego w zakresie kształcenia nauczycieli oraz problemów współczesnych rodzin śmiem twierdzić, że problemy w relacjach nauczyciele – rodzice tkwią głównie w braku przygotowania tych pierwszych oraz niedostatkach kompetencyjnych tych drugich. Za taką sytuację są jednak odpowiedzialni nie tylko nauczyciele, ale przede wszystkim system ich kształcenia, który musi w końcu dostrzec znaczenie kompetencji personalnych do odgrywania roli nauczyciela i wychowawcy. Jako dziecko nauczycielskie oraz naukowiec, pedagog, nauczyciel akademicki i praktyk działający w obszarze edukacji, przyznaję, że zawód nauczyciela jest profesją bardzo trudną, wymagającą szczególnych zdolności, predyspozycji, poświęcenia. Problem tkwi tylko w sposobie przygotowania i uprawiania tej profesji, w braku adekwatnego do kierunków przemian i transformacji rzeczywistości, edukacyjnego pakietu kompetencyjnego tak dla nauczycieli, jak i dla rodziców. Rodzice bowiem również potrzebują tzw. pedagogizacji, jak i wzmocnienia kompetencyjnego w zakresie radzenia sobie w różnorakich sytuacjach życiowych. Wiemy, jak niedoskonałe, a często wadliwe są rozwiązania systemowe w zakresie wsparcia i pomocy rodzinie.
Jeżeli nie nastąpią zmiany w obszarach tych niedostatków, kryzys relacji szkolnych może doprowadzić do znacznego obniżenia, już i tak relatywnie niskiego poziomu kształcenia i edukacji społeczeństwa polskiego. Żadna ze stron (ani nauczyciele, ani rodzice) nie czuje się odpowiedzialna za obecny stan, a pretensje i roszczenia są wzajemnie kierowane pod adresem tej drugiej strony. Oczywiście rodzi się też umiejętność zasłaniania się przepisami, procedurami, formułowania oczekiwań i rozliczania innych. A przecież dorosły człowiek musi umieć podejmować decyzje i brać za nie odpowiedzialność, gdyż jest to jeden z elementów dojrzałości. W tym kontekście – zarówno nauczycieli, jak i rodziców.
Jeżeli chcemy, by relacje między nauczycielami i rodzicami były kreowane w perspektywie dobra dziecka i prowadziły do zapewnienia mu efektywnego wsparcia i pomocy we wszechstronnym rozwoju, musimy dokonać daleko idących, konstruktywnych zmian w tym obszarze funkcjonowania społecznego. Trudno jednak być optymistą. W obliczu ograniczeń finansowych w zakresie dokonywania zmian systemowych oraz sztywnych strategii administracyjnych, niedostosowanych do aktualnych potrzeb społecznych, istnieją niewielkie szanse na rychłą poprawę sytuacji. Smutne to, bo idzie o rzecz bodaj najważniejszą - rozwój i powodzenie przyszłych pokoleń.
Prof. ndzw. dr hab. Beata Maria Nowak, Pedagogium WSNS w Warszawie