2 czerwca ulicami stolicy przejdzie jedenasta Parada Równości. A już 1 czerwca stowarzyszenie Krucjata Młodych namawia warszawiaków do wzięcia udziału w wydarzeniu o znacznie krótszej tradycji: drugim Różańcu Wynagradzającym Bogu i Matce Najświętszej grzech sodomii.

REKLAMA
O co chodzi z tym różańcem? Jak mówi katechizm, Pan Bóg za dobre wynagradza (a za złe karze). A na serio, chodzi oczywiście o to, żeby zwalczyć dewiacje "potężną bronią modlitwy". I bardzo dobrze, lepsza taka broń, niż używane zazwyczaj przez przeciwników Parad kamienie, cegły, jajka, wyzwiska, ślina i Paweł Kukiz.
Na portalu prawicowej Frondy hitem ostatnich dni jest artykuł utyskujący, że jedyną prawicową alternatywą dla "przyjaznej manifestacji homoseksualistów" są agresywni łysi naziści. (link) Autorka, Marta Brzezińska, pyta dramatycznie: "Czy, gdybyśmy mieli wybierać, są tylko dwie, skrajne opcje? – lewacka tolerancja dla wszelkich dewiacji, homo, trans i Bóg wie, czego jeszcze, albo radykalny, nie oszukujmy się - czasem faszyzujący, tandem MW-ONR?". Chciałaby widzieć po stronie "zwolenników normalności" rodziny z dziećmi. Choć zaraz potem stwierdza, że po pierwsze, dzieci mogłyby się przestraszyć kato-nazioli, a po drugie, nie należy narażać dzieci na oglądanie par homoseksualistów " tulących się do siebie od tyłu w obleśny sposób". Kto się nie tuli, jest naziolem, hej, hej, hej! ("Hej" jest bardzo podobne do "heil", swoją drogą.)
Pani Marto Brzezińska, odpowiedź jest moim zdaniem tak prosta jak koncepcja graficzna "zakazu pedałowania". Rodziny z dziećmi nie będą brać udziału w blokadach Parad Równości, ponieważ (przynajmniej teoretycznie) nie tworzą ich seksualni frustraci. Innymi słowy, rodziny z dziećmi mają Parady Równości w dupie. (Bez skojarzeń.)
Było już bowiem wielokrotnie udowadniane (link), że ci, którzy aktywnie walczą z "promocją" homoseksualizmu, najczęściej boją się tego, że sami dadzą się uwieść atrakcyjnym rabatom. I co wtedy powie mama?
Reakcja polskich patriotów na tekst Marty Brzezińskiej była łatwa do przewidzenia. Bardzo szybko zaczęto grozić autorce choćby ogoleniem głowy. (link). Ponieważ sam nie posiadam bujnego owłosienia, wnioskuję, że na Paradę mogę iść spokojnie. Swoich nie będą ruszać.
Ale, już prawie na koniec i zupełnie na serio: ciekawe, kiedy polska władza zrozumie, że uliczne przepychanki to nie jest element nowej świeckiej tradycji, tylko realne zagrożenie? Pisał o tym dobitnie Jacek Żakowski (link).

PS: Tytuł wpisu jest parafrazą tytułu tekstu Błażeja Warkockiego "Biedni Polacy patrzą na homoseksualistów" ( ze zbioru "Homofobia po polsku", Warszawa 2004). Tenże Błażej Warkocki sparafrazował z kolei tytuł głośnego artykułu Jana Błońskiego "Biedni Polacy patrzą na getto" ("Tygodnik Powszechny" nr 2/1987). Lata lecą, nie zmienia się tylko jedno. Polacy ciągle są biedni.