"Jak pani myśli, dlaczego jest pani tak znienawidzona przez większość społeczeństwa z Youtube?", pyta anonimowy internauta nieistniejącą Grażynę Żarko. Nie samo pytanie jest tutaj najważniejsze. Ale jego kontekst.
REKLAMA
O istnieniu Grażyny Żarko dowiedziałem się, kiedy do reszty świata dotarło, że tak naprawdę jej nie ma. Jeśli takich jak ja - nieświadomych - jest więcej, polecam materiał filmowy w celu zapoznania się z tematem:
Już?
Cel, który przyświecał autorom projektu, wydaje się żadnym celem. Pokazać, że internet to źródło chamstwa i werbalnej przemocy? Nieszczególnie oszałamiające odkrycie.
"Grażyna to kurwa dziwka pizda szmata". "Wypierdalaj z internetu". "Twoja klasa to pedały". Trudno z tym polemizować. Jakie jest postulowane remedium? Cenzura? Dajcie spokój.
Profesor Klaus Bachmann: "Wstrząsnęły mną niewybredne ataki internautów na fikcyjną postać Grażynę Żarko, która udając konserwatywną katoliczkę, została zaatakowana przez światłą, oświeconą, laicką część naszej blogosfery". Dość odważna teza jak na profesora. Gdzie ta oświecona i światła część blogosfery, która zaatakowała? W filmie jej nie widzę. Oczywiście, trudno zgadnąć, kto kryje się pod nickiem, dajmy na to, 332tomek. Może jakiś lewicowy intelektualista. Ale właśnie dlatego, że zgadnięcie trudne, ryzykowne jest typowanie winnych, panie profesorze. Na tym polega internet, że winni pozostają w ukryciu.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że hejterzy to w większości dzieciaki i zwyczajni frustraci; zaatakowaliby każdego. Chociaż głowy nie dam. Tezy nie wygłoszę. W internetsach nie komentuję. Profesorem nie jestem.
Do autorów projektu spływają teraz podobno przeprosiny pod adresem aktorki - emerytowanej nauczycielki Anny Lisak. Łatwo przewidzieć, że ci, których poniosło (ale jak poniosło!), nie przeprosiliby Grażyny Żarko. Tylko: co z tego wynika? Że świat jest zły, a ludzie jeszcze gorsi?
Były, są i będą miejsca, w które lepiej nie zaglądać, bo można oberwać. Czy to dobrze, czy źle? Nie wiem.
Skąd przychodzimy? Każdy wie najlepiej. Dokąd zmierzamy? Odpowiedź na to pytanie zionie przeraźliwą ciemnością. Kim jesteśmy? Prawdopodobnie - w dużej liczbie - debilami (bez urazy), którzy dają się wciągnąć w grubymi nićmi szyte prowokacje. Każdy ma takiego trolla, na jakiego zasłużył.
I właśnie o tym dla mnie jest nowy projekt panów, którzy powołali do życia Barbarę Kwarc.
