Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski to rzadki przypadek otwartego zwolennika PiS-u*, który piętnuje hipokryzję w kościele katolickim**.

REKLAMA
I bardzo dobrze. Wiedzieć, to jedno. Powiedzieć, to nierzadko akt wielkiej odwagi, który u słuchaczy wywołuje głośne „wreszcie ktoś!”. Na taką odwagę nie było jakoś stać polskich działaczy gejowskich, a mieli piękne wzorce w postaci brytyjskiego OutRage! Nie wiedzieli, kto? Na pewno wiedzieli! Mają jeszcze szansę się poprawić, bo żadne nazwiska nie padły.
Czy to niemoralne? A kto ma prawo decydować o moralności?
Polscy geje to nie tylko Woli i Tysio. Ale także proboszcz i wikary. Niech wreszcie wyjdą z szafy i zastanowią się nad dramatycznym rozdźwiękiem między tym, co mówią na ambonie, a tym, co wyprawiają pod kołdrami.
Więcej powietrza w tym ZOO.