Co narodowiec może zrobić z książką? Przecież jej nie przeczyta. Bo gdyby czytał, nie byłby dłużej narodowcem.
REKLAMA
Narodowiec książkę może porwać. Tak też uczynili dziś narodowcy z Białegostoku, na tamtejszym rynku. Gdyby rzecz się działa w Berlinie, pewnie stać by ich było na zapałki. Ale wiadomo, Białystok, Polska Be, zawsze mieli gorzej. Bida, panie.
Autor książki, Janusz Palikot, nie wsławił się może tak znaczącym wkładem w kulturę światową, jak Marcel Proust, Erich Maria Remarque czy bracia Mann, których dzieła palili w 1933 niemieccy naziści. Prawdę mówiąc, im dłużej go obserwuję, tym trudniej mi stwierdzić, czym się wsławia. Ostatnio na pewno katolicką ciotą.
Ale Prawdziwego Polaka to boli. A gdzie Prawdziwy Polak ma pokazać swój ból, jak nie w Białymstoku, położonym kilkadziesiąt kilometrów od miasteczka Jedwabne? Taki rejon, że aż ręce świerzbią, żeby coś zmajstrować.
Dziś palimy książki, na jutro kogoś się znajdzie.
I z tym Państwa zostawiam na święta.
