Tomasz Licak i Radek Wośko Quartet zaczynają nową płytę " Entrails United", jakby po prostu weszli na scenę bez zbędnej zapowiedzi, na dodatek mając pewność, że znaleźli dla swojej muzyki odpowiednie miejsce i widownię, która doceni zarówno brzmienie klasycznego jazzu, jak również nieustanne poszukiwanie nowej formy improwizacji. Tymczasem się wydaje, że kluby jazzowe opustoszały od tej klasyki, a współczesna muzyka improwizowana powoli przekonuje do siebie coraz więcej miłośników, jednak na razie nie wiadomo, dokąd ten proces ma nas doprowadzić.

REKLAMA
Ileż razy słyszałem, że dziś się zupełnie nie korzysta ze starych, doskonałych wzorców, na których niby wszyscy się wychowali. Jest prawdą, że wielu muzyków jazzowych wymienia nazwiska wielkich mistrzów, powołuje na inspiracje znanymi tematami, podczas gdy prezentuje muzykę, w której nie słychać tych wszystkich fascynacji. I oto, pojawia się album, na który być może od dawna czekali zwolennicy jazzu, narzekający na współczesne próby improwizowania. Jeśli nie przestali wierzyć, że jeszcze usłyszą muzykę jazzową w najczystszej postaci, mogą zakończyć swój żywot w wyniku szoku, że ktoś potrafi ją nadal zagrać - pomyślałem między utworami.
logo
Ale koniec żartów! To prawda, że Tomasz Licak i Radek Wośko Quartet czerpią pełnymi garściami od największych mistrzów, ale przecież to nie oznacza, że jedynie odtwórczo potraktowali swoje granie. Powiem więcej, najbardziej wyjątkowa w tym wszystkim jest ich umiejętność znajdowania własnego języka muzycznego, bez oddalania się zbyt daleko od tej klasycznej, dobrze nam znanej postaci jazzu.
Może nie mam racji, jednak się wydaje, że współcześni artyści skupiają się raczej na odnajdowaniu nowoczesnych środkach wyrazu, zatracając przy tym podstawę swojego tworzenia, a niekiedy zupełnie ją gubiąc w skomplikowanym procesie twórczym. Wielokrotnie w ten sposób powstaje nowa jakość improwizacji, która fascynuje mnie coraz bardziej, jednak trzeba przyznać, że stanowi formę dalece odbiegającą od jazzowych standardów. Na płycie "Entrails United" proporcje zostały doskonale zachowane, dzięki czemu można za każdym razem doszukać się prawdziwych inspiracji, które nadawały kształt poszczególnym kompozycjom, nie zatrzymując się nawet na moment i podążając coraz dalej wraz z muzykami.
Zresztą, najlepiej proces twórczy, doprowadzający do takiego efektu, opisze Tomek Licak, kompozytor większości utworów na tym albumie, którego spotkałem przed koncertem w Łodzi:
Pozostawiając niezmiernie ważne wpływy skandynawskie, o których wspominaliśmy w rozmowie, należy podkreślić udział pozostałych muzyków w nagraniu tego albumu.
Na płycie, poza Tomkiem Licakiem i Radkiem Wośko pojawia się Carl Winther oraz Martin Buhl.
Polscy muzycy spotkali się na wydziale jazzu Carl Nielsen Academy Of Music w Odense. W Danii również poznali pozostałych członków zespołu, najwyraźniej się zaprzyjaźnili, a co ważniejsze zrozumieli siebie nawzajem, co sprawiło, że postanowili razem nagrywać. Wszyscy mają za sobą wiele muzycznych doświadczeń, które znakomicie potrafią przełożyć na muzykę tworzoną w tym kwartecie.
Do tego trzeba przyznać, że niesamowicie inspirują siebie nawzajem. Miałem okazję to usłyszeć podczas występu w Łodzi, promującego wydawnictwo "Entrails United".
Przy okazji, kolejną rzeczą godną uwagi jest ich perfekcja w podejściu do dźwięku, która sprawia, że kompozycje z tej płyty odbieramy dokładnie tak samo w wersji koncertowej. Oczywiście mam na myśli brzmienie i sposób grania każdego z muzyków, a nie samą improwizację, która stanowi potrzebę chwili - o czym nie muszę chyba przekonywać znawców tego rodzaju muzyki.
Jednak, powracając do myśli z początku tego wpisu, czy znajdzie się wystarczająco wielu fanów jazzu, by zapełnić kluby, gdy Tomek Licak i Radek Woso Quartet znowu wyruszą na trasę z płytą "Entrails United"? A może moje zastanowienie powinienem zamienić na pytanie, czy istnieje szansa, że swoją muzyką zainteresują jazzem kolejne pokolenia, które od pewnego czasu preferują inne, improwizowane granie?
Zawsze jestem optymistą - to prawda, ale... jak słucham tej płyty, jestem nim jeszcze bardziej!
P.S. Tekst publikuję dokładnie w dniu oficjalnej premiery płyty Tomasz Licak & Radek Wośko Quartet „Entrails United”, czyli 13 maja 2014 roku.

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?