Tomasz Licak i Radek Wośko Quartet zaczynają nową płytę " Entrails United", jakby po prostu weszli na scenę bez zbędnej zapowiedzi, na dodatek mając pewność, że znaleźli dla swojej muzyki odpowiednie miejsce i widownię, która doceni zarówno brzmienie klasycznego jazzu, jak również nieustanne poszukiwanie nowej formy improwizacji. Tymczasem się wydaje, że kluby jazzowe opustoszały od tej klasyki, a współczesna muzyka improwizowana powoli przekonuje do siebie coraz więcej miłośników, jednak na razie nie wiadomo, dokąd ten proces ma nas doprowadzić.
Zresztą, najlepiej proces twórczy, doprowadzający do takiego efektu, opisze Tomek Licak, kompozytor większości utworów na tym albumie, którego spotkałem przed koncertem w Łodzi:
Na płycie, poza Tomkiem Licakiem i Radkiem Wośko pojawia się Carl Winther oraz Martin Buhl.
Polscy muzycy spotkali się na wydziale jazzu Carl Nielsen Academy Of Music w Odense. W Danii również poznali pozostałych członków zespołu, najwyraźniej się zaprzyjaźnili, a co ważniejsze zrozumieli siebie nawzajem, co sprawiło, że postanowili razem nagrywać. Wszyscy mają za sobą wiele muzycznych doświadczeń, które znakomicie potrafią przełożyć na muzykę tworzoną w tym kwartecie.
Przy okazji, kolejną rzeczą godną uwagi jest ich perfekcja w podejściu do dźwięku, która sprawia, że kompozycje z tej płyty odbieramy dokładnie tak samo w wersji koncertowej. Oczywiście mam na myśli brzmienie i sposób grania każdego z muzyków, a nie samą improwizację, która stanowi potrzebę chwili - o czym nie muszę chyba przekonywać znawców tego rodzaju muzyki.
Zawsze jestem optymistą - to prawda, ale... jak słucham tej płyty, jestem nim jeszcze bardziej!
