Pamiętam, jak Bernard Maseli zapowiadał kilka miesięcy temu, że wreszcie wyda swoją płytę. Właściwie obiecał, że dłużej nie będzie zwlekał, przyznając mi rację, że powinien ją nagrać dawno temu. I oto pojawia się album - nagrany przez zespół, któremu nadał nazwę MaBaSo - dokładnie w momencie, gdy zaczynałem się zastanawiać, jaką nową muzykę mógłbym polecić na tegoroczne lato.
REKLAMA
Najpierw pojawiają się oklaski, z pięknie zaznaczoną przestrzenią Teatru "Old Timer Garage" w Katowicach, aby po chwili wszystko zamilkło, dając nam czas na znalezienie wolnego miejsca. Proszę mi wierzyć, że naprawdę można się poczuć lekko spóźnionym, przeczuwając, że koncert się właśnie rozpoczyna. Powiem więcej, efekt jest na tyle sugestywny, że czujemy wręcz wyrzuty sumienia, jakbyśmy rzeczywiście przeszkadzali, przeciskając się między rzędami, choć nie słyszymy jakichkolwiek narzekań.
W konsekwencji, zanim po przesłuchaniu płyty dojdziemy do wniosku: szkoda, że nas tam naprawdę nie było; w ułamku sekundy otwiera się przed nami perspektywa, dzięki której zaczynamy rozumieć, dlaczego w ogóle tak bardzo kochamy koncerty.
Siadamy, słysząc pierwsze dźwięki Ma-Ba-So. Grają: Bernard Maseli, Michał Barański i Daniel "Dano" Soltis.
Siadamy, słysząc pierwsze dźwięki Ma-Ba-So. Grają: Bernard Maseli, Michał Barański i Daniel "Dano" Soltis.
Ale miało być o tym, że płyta "Sunshine Of Your Love" znakomicie pasuje na lato.
Ok, uzasadnię swoją tezę w kilku punktach.
Ok, uzasadnię swoją tezę w kilku punktach.
Po pierwsze, tytuł oraz okładka, stylistycznie przypominająca płyty The Cream, J.Hendrixa, czy wielu innych artystów, nagrywających w okresie "dzieci kwiatów". Wszysycy, którzy pamiętają tamte czasy, wiedzą dokładnie, o co mi chodzi. Innych odsyłam do poczytania o hipisach, dla których wolność i miłość to były wartości, mające zmienić ten świat na lepszy, w którym nie będzie więcej agresji, ani tym bardziej wojen.
Płyta MaBaSo "Sunshine Of Your Love" jest rzeczywiście pewnego rodzaju sentymentalną podróżą. Chciałbym jednak zauważyć, że niekoniecznie odwołuje się bezpośrednio do tamtych ideologii. W tej muzyce raczej można odnaleźć młodzieńczą, niczym nieskażoną energię, która wciąż sprawia , że nie brakuje im entuzjazmu, tak bardzo potrzebnego nie tylko do tworzenia, ale nam wszystkim do życia.
To również powrót do dźwięków, które przynosiły prawdziwy powiew wolności i wpłynęły na wielu, którzy chcieli grać wtedy muzykę. Jak się zdaje, "Sunshine Of Your Love" stanowi dla Bernarda Maselego punkt wyjścia do napisania pozostałych kompozycji na ten album. Jednak, proszę się wsłuchać w treść tych utworów, a także zwrócić uwagę na ich strukturę, a potem odpowiedzieć sobie na pytanie, jak wiele młodzieńczego myślenia o muzyce stanowi dla nich prawdziwą podstawę.
A ponieważ można odnaleźć mnóstwo inspiracji w tym graniu, wynikających zarówno z jazzu, jak również innych gatunków muzycznych, pozwolę sobie stwierdzić, że otwartość, czyli swoistego rodzaju wolność, miała zasadnicze znaczenie w tym przypadku.
Po drugie, nawiązując do formy tej muzyki, mamy do czynienia z radosnym, a co za tym idzie bardzo kolorowym i melodyjnym graniem. Jak za starych, dobrych, hipisowskich czasów, do których nawiązuje muzyka Bernarda Maselego.
Czy to oznacza, że nie ma w tym nic nowoczesnego? Między słowami zaznaczyłem już znaczenie upływającego czasu. W przypadku artysty można go mierzyć ilością zebranych doświadczeń, które powinny wpływać na kształt jego dzieła.
I tak się dzieje na płycie zespołu MaBaSo. Wydobycie wspomnianej energii, będącej dla każdego muzyka czymś pierwotnym, głęboko zakorzenionym, nie byłoby możliwe w tak perfekcyjnej formie bez wielu elementów. A na to potrzeba wielu lat pracy, aby odnaleźć wszystkie części tej układanki, z której tworzy się własną osobowość muzyczną.
Wspomniałem o wydłużonych oklaskach, rozpoczynających płytę "Sunshine Of Your Love", znakomicie wprowadzających w atmosferę koncertu.
Dalej jest równie sugestywnie w trakcie ich grania. Maseli, Barański i Soltis wyraziście nakreślają przestrzeń, w której z łatwością potrafimy się odnaleźć. Na dodatek, nagle ze zdziwieniem zauważamy, że znamy ją przecież doskonale.
Tak się dzieje za sprawą pewnego rodzaju zabiegu, polegającego na określeniu formy, ale pozostawieniu swobody dla naszej wyobraźni.
Za pomocą sugestii, której ulegamy, zostają przeniesione do teraźniejszości wszystkie nasze wspomnienia, a potem po prostu nas bawią swoimi melodiami, przypominając, jak to bywało kiedyś, gdy zaczynaliśmy przygodę z muzyką.
Dalej jest równie sugestywnie w trakcie ich grania. Maseli, Barański i Soltis wyraziście nakreślają przestrzeń, w której z łatwością potrafimy się odnaleźć. Na dodatek, nagle ze zdziwieniem zauważamy, że znamy ją przecież doskonale.
Tak się dzieje za sprawą pewnego rodzaju zabiegu, polegającego na określeniu formy, ale pozostawieniu swobody dla naszej wyobraźni.
Za pomocą sugestii, której ulegamy, zostają przeniesione do teraźniejszości wszystkie nasze wspomnienia, a potem po prostu nas bawią swoimi melodiami, przypominając, jak to bywało kiedyś, gdy zaczynaliśmy przygodę z muzyką.
Tak, chodzi o radość tworzenia - powtórzę, bo to niezmiernie istotny aspekt w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, dlaczego to doskonała płyta na lato.
Jest w tej muzyce naprawdę wiele zabawy. Muszę przy tym zaznaczyć, że tyle samo fantastycznych improwizacji, zagranych na najwyższym poziomie, by nie było, że latem trzeba grać najprościej, jak się tylko potrafi.
Jest w tej muzyce naprawdę wiele zabawy. Muszę przy tym zaznaczyć, że tyle samo fantastycznych improwizacji, zagranych na najwyższym poziomie, by nie było, że latem trzeba grać najprościej, jak się tylko potrafi.
Proszę mi wierzyć, nie pozostaje nic innego, jak na nowo włączyć płytę, gdy wybrzmią końcowe oklaski, i znowu się bawić …
Aha, Ma-Ba-So "Sunshine Of Your Love" to pod każdym względem również znakomita płyta dla prawdziwych snobów, którzy lubią mieć dobre tytuły na swojej półce. Jakby co, mogą sięgnąć po ten album bez obawy, że odstraszą swoich gości zbyt trudną muzyką, albo rozczarują zbyt prostym graniem.
