Pisanie o Konkursie im. Zbigniewa Seiferta, który się odbył w Lusławicach i Krakowie, z jednej strony stanowi niesamowitą przyjemność, z drugiej wywołuje stan zupełnej konsternacji, gdy dociera świadomość, jak wiele się wydarzyło w tym czasie. I od tej refleksji chciałbym rozpocząć, gdyż równie dobrze mogłaby stanowić puentę mojej relacji. Właśnie w tym skrócie myślowym upatruję realną szansę na uchwycenie chociażby kilku najważniejszych myśli na temat tego konkursu, korzystając w dalszym ciągu z blogowej, więc zwięzłej formy moich wpisów.
Będą grać Seiferta w Krakowie...
Wspominanie ich twórczości, odtwarzanie dzieł, które napisali, świętowanie i podkreślanie ich wielkiego wkładu w naszą kulturę - w tym organizowanie międzynarodowych konkursów, mających na celu propagację naszej muzyki - chyba najlepiej może sprawić, że będzie się o nas mówić na całym świecie.
II nagrodę otrzymał pochodzący z Hiszpanii Apel-les Carod Requesens. III nagrodę jury postanowiło przyznać ex aequo Romanowi Janosce ze Słowacji i polskiemu skrzypkowi Dawidowi Lubowiczowi.
Wierzę, że wrócą na kolejną edycję konkursu. Ale najbardziej liczę na kolejnych skrzypków, może jeszcze zdolniejszych, którzy usłyszą wieści o niesamowitej atmosferze tego wydarzenia, zaczną z uwagą słuchać kompozycji Seiferta, po czym zdecydują się przyjechać, by skonfrontować swoje umiejętności z innymi uczestnikami.
Bo przyznam, że nie mam jakichkolwiek wątpliwości, że wcześniej czy później się zakochają w Seifercie. Wszyscy, biorący udział w tegorocznym konkursie, wykonywali bowiem z taką samą pasją swoje utwory, jak również kompozycje Zbigniewa Seiferta. Nawet czasami się wydawało, że przeżywali naprawdę głęboko muzykę polskiego kompozytora, jakby sprawiała, że dojrzewali wraz z nią w tej jednej chwili.
Odbiegając od samych utworów Zbigniewa Seiferta, chciałbym zwrócić uwagę na niesamowicie przekonywujące kompozycje, będące autorskimi propozycjami poszczególnych muzyków.
Teraz, wystarczy jeszcze bardziej doceniać Zbigniewa Seiferta, a także wielu innych twórców, by zachować własną tożsamość, bo tak przecież robią mądre kraje.
I nie zepsuć tego, bo chyba zbyt często nam się to udaje?
Do zobaczenia na kolejnym konkursie im. Zbigniewa Seiferta, dokładnie za dwa lata:).
