Oglądam wiadomości. Akurat Euro i brak autostrad. Przypominając sobie dyskusję naTemat Koko Spoko:), zastanawiam się, ile czasu poświęcimy w mediach piłce nożnej, gdy już będą mistrzostwa, a ile temu, że nadal budują. Może temu, że nie budują, jeśli przerwą na czas rozgrywek?

REKLAMA
Koko Spoko przypomina mi natychmiast wątek ludowy w tekście Nie jestem za chowaniem "głowy w piasek" w sprawie Koko Euro Spoko. Jestem za daniem alternatywy. Bo ona jest
Przekonywałem w nim, że mógłbym wymieniać tych, którzy w nowoczesny sposób pokazują polską muzykę. I oto Maja Kleszcz z koncertu galowego podczas 31. Przeglądu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Koncertu poświęconego Ewie Demarczyk.
Piosenki potrafią dać zapomnienie. Tym bardziej wykonywane przez wrażliwe, pięknie śpiewające kobiety:). A propos, Carla Bruni nagra teraz nową płytę? Bo w telewizji o zmianie na stanowisku "pierwszej damy" we Francji. Piosenka francuska zawsze inspirowała swoją wyjątkowością. Cala Bruni intryguje coraz mniej swoimi płytami, ale dajmy Jej szansę:)
Francja chroni swoją piosenkę ustawą, która nakazuje, by grać jej o wiele więcej niż innej. Nie tylko angielskiej, każdej! Są tacy muzycy we Francji, którzy jednak od dawna narzekają! Też mamy nową ustawę medialną. I też trwa dyskusja czy artysta śpiewający w innym języku jest Polakiem. Przypominam, ustawa mówi o piosenkach wykonywanych po polsku. Zapis stanowi, że 33 proc. miesięcznego czasu nadawania (do tej pory było to 33 proc. na kwartał) zajmować muszą w programach radiowych "utwory słowno-muzyczne wykonywane w języku polskim". Istotna zmiana dotyczy czasu emisji - 60 proc. ma być nadawane w godzinach najwyższej słuchalności, a więc od 5 do 24. Nowelizacja wspiera też debiutantów, bo ich utwory na antenie są liczone podwójnie. To ostatnie jest słuszne.
Jednak trzeba śpiewać po angielsku, aby osiągnąć sukces poza Polską. A do sukcesu potrzebne jest zrozumienie nie tylko polskich słuchaczy. Tak jest przynajmniej w piosence, choć na pewno są wyjątki. Może ustawa powinna rozszerzyć swoje zapisy i promować także tych, którzy tworzą na tak samo wysokim poziomie dla szerszego grona odbiorców? Nie chcę powiedzieć, że jestem przeciw temu zapisowi, więc podkreślę, że chodzi o danie motywacji wszystkim. Jasne, że mogę grać w programie Polaka w języku angielskim tak samo często, jak tego, który śpiewa po polsku. Nie będzie to jednak dopingujące, gdy pojawi się w części ze świata, bo skąd jest w takim razie? Wielu z nich się zastanawia, dlaczego nie jest tak samo wyjątkowy. Gdyby pomyśleć o kolejnej nowelizacji obejmującej też Internet, sens takiego zapisu byłby taki: chronimy polską piosenkę, popierając tych, którzy czerpiąc z niej, promują nasz kraj. Będą z dumą opowiadać, że są Polakami. Może wtedy mógłby inaczej wyglądać konkurs na przebój Euro? Bez względu jak długo będziemy czekać na inny konkurs, inne Euro, pamiętajmy, że sztukę trzeba wspierać. Dobra, przełączam tv, bo zaraz mi na ACTA zejdzie:). O, fajny film. Któryś tam odcinek. W radiu śpiewają po angielsku. Nie wiem jakim radiu. Pokazują, że w kuchni. Pan sobie nuci, gotując...