Dokładnie po trzech latach od śmierci Michaela Jacksona nie znaleziono postaci, która mogłaby go zastąpić na tronie. Trwa obieg informacji ginących w morzu kolejnych, a żaden "news" nie przynosi wizerunku tak samo utalentowanej i wyjątkowej osobowości. Postęp technologiczny nie zmienia prawdziwego biegu zdarzeń, jedynie inaczej nas o nim informuje, zabierając czas na zastanowienie i uzasadnienie czyjegoś - naszego istnienia. Na kolejnego "Króla" - powinniśmy mieć tego świadomość - trzeba będzie poczekać.
Koncert w Londynie, zaplanowany i sprzedany tuż przed jego śmiercią, był zapewne dla niego potężnym obciążeniem psychicznym. Wszystko zostało przygotowane perfekcyjnie a Jackson czuł się świetnie. To oficjalna wersja. Jest też druga, mówiąca o jego uzależnieniu od leków, bólu, który sprawiał, że próby "nie szły" zgodnie z planem. Tak bardzo był wystraszony, że porzucił swoje dzieci? W zależności od punktu widzenia "Jacksomania" osiągnęła oczekiwane rozmiary, bądź czujemy się zawiedzeni, że tak mało przez te trzy lata odnaleziono niepublikowanych nagrań Michaela Jacksona, tak mało wydawnictw na jego temat się ukazało, mało pamiątek zostało sprzedanych. Jedni wciąż go pamiętają, inni spodziewali się totalnego zamętu i histerycznej rozpaczy nie tylko przez chwilę, podczas transmitowanego na cały świat pożegnania Michaela. Jakoś wielu po jego odejściu miało się przecież nie pozbierać.
