To właśnie głos Oli Bieńkowskiej można usłyszeć w niesamowitych partiach wokalnych podczas koncertów "The Australian Pink Floyd Show" oraz "Brit Floyd – The Pink Floyd Tribute Show". Miała okazję śpiewać solówki w tak prestiżowych salach, jak londyńska Royal Albert Hall, legendarna paryska Olimpia czy San Francisco Fillmore. Wystąpiła na najsłynniejszym festiwalu świata w Glastonbury. A tych koncertów było ponad 500 w całym świecie, więc trudno byłoby je teraz wymienić. Wreszcie nagrywa płytę solową, której zapowiedzią jest utwór pod tytułem Diggin'.

REKLAMA
Mogła zostać pianistką, aktorką, tenisistką, ekonomistką, a nawet inżynierem chemikiem. Wszystko ją pochłaniało - to chyba najlepsze stwierdzenie, odzwierciedlające tkwiącą w niej pasję poznawania, dotykania, zrozumienia i odczuwania.
Dobra muzyka, dobre towarzystwo, dobre jedzenie, dobry seks... Przeżywam je równie silnie – przyznaje.

W szkole uczestniczyła zarówno w zajęciach organizowanych dla przyszłych aktorów i wokalistów, jak i studiowała marketing czy organizację tras koncertowych. Zwyciężyło jednak śpiewanie, którego podstawy poznała w Szkole Muzycznej im F. Chopina, pod okiem legendy polskiego jazzu Ewy Bem, a także w Liverpool Institute For Performing Arts w Wielkiej Brytanii, gdzie odebrała dyplom z rąk samego Paula McCartney’a.
Przyznaje, że zawsze uczyła się samodzielności.
Mam w sobie potrzebę udowadniania, że dam radę. To dlatego w szkole zbierałam szóstki, a na studiach angażowałam się we wszystkie możliwe projekty - podkreśla w wywiadach.

Potem przyszedł czas na zawodowe śpiewanie. Podkładała głos w filmach muzycznych i reklamach, nagrywała chórki dla Hani Stach, Edyty Geppert, Ellie czy Ewy Małas-Godlewskiej, śpiewała na płytach Seweryna Krajewskiego i Wojciecha Gąssowskiego, wystąpiła w „Idolu”, na festiwalu w Opolu oraz na "Top Trendy", wreszcie zagrała główną rolę w „Tańcu wampirów“ Romana Polańskiego w teatrze Roma. Dopiero wtedy przyszedł czas na projekt, będący hołdem dla grupy Pink Floyd - trwający zresztą do dzisiaj - i w końcu zdecydowała się stanąć w światłach reflektorów także jako solistka. Pewnie musiała do tego dojrzeć, potrzebowała więć trochę czasu oraz przeróżnych doświadczeń, które mogły ją ukształtować. I ukształtowały - proszę jeszcze raz posłuchać pierwszego singla:
Zadziwiająco potrafi skupić na sobie uwagę pierwszymi, pojedynczymi dźwiękami, by po chwili już zupełnie zawładnąć słuchającym, wciągając klimatem swojego silnego, nie pozbawionego jednak delikatności głosu. Właśnie, z jednej strony wręcz władczość ogarniająca wszystko wokół - więc i ciebie, drogi słuchaczu - z drugiej skrywana potrzeba, żal, ból, kobiecość? Mogę potwierdzić, że emocji oddanych w perfekcyjny sposób będzie więcej. Kobiety zapewne odbiorą je bardzo osobiście, lecz chyba nie tylko dla nich tworzy swoje piosenki. Drodzy panowie, przyjdzie i na nas czas, by dojrzeć...

Jaka będzie jej solowa płyta?
Czerpałam z muzyki, która mnie ukształtowała. W efekcie powstały piosenki popowe, ale z elementami jazzu, amerykańskiego folku, funku. Teksty i podstawowe linie melodyczne napisałam sama. A zamienić wyrzępolone na pianinie melodie w utwory pomógł mi Krzysztof Herdzin, z którym współpracuję od wielu lat.
John Mayer, Sara Bareilles, Jason Mraz, Adele, Corinne Bailey Rae, Sia – wylicza tych, którzy ją inspirują.

Płyta powstaje w Polsce, a jej premiera planowana jest jeszcze tego lata? Oby...
A piosenka "Diggin" już jest znana?
Bo jakby ktoś przeoczył wcześniej, to po raz ostatni ją przedstawiam:)...