Zapewne każdy z nas marzy w młodości, co będzie robił w życiu. Świadomie, bądź nieświadomie, otwarcie albo skrycie, pół żartem, choć najczęściej zupełnie serio sobie wyobrażamy, jak to będzie za tych kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat. I różnie bywa z tymi postanowieniami i planami, bo czas je weryfikuje. Tej ocenie podlega nie tyle sam zamiar czy cel, do którego dążymy, ale przede wszystkim nasze zdolności, możliwości, a także dojrzałość konieczna do osiągnięcia sukcesu. Jak wielu w swoim młodzieńczym zrywie "rzuca się na głęboką wodę", stawiając przed sobą zadanie przerastające nawet zawodowców posiadających odpowiednie doświadczenie? Pewnie wielu tak robi, pozbywając się kompleksów, zdobywając na niebywałą odwagę. Potem część z nich odbija się od ściany, nie rozumiejąc sensu poniesionej klęski. Ale czasami pojawia się osobowość, która podporządkowuje swoje życie wielkiemu przedsięwzięciu. Prawdziwie wierzy w jego sens, co determinuje wszystkie jego poczynania i doprowadza w konsekwencji do realizacji pomysłu. Tak, tak...czasami marzenia się spełniają. Najbardziej współczesnym tego przykładem jest Grzech Piotrowski, który stworzył "World Orchestra", a ta zaczyna koncertować w całym świecie.
Zebrał wirtuozów z Tuvy, Mongolii, Skandynawii, zza koła podbiegunowego, Bułgarii czy Polski. Grają na zapomnianych już instrumentach, jak chociażby ormiański dudak, bułgarski kaval, mołdawskie tsymbały, fińska kantela, tunezyjski oud czy udu. Takich orientalnych instrumentów jest zresztą mnóstwo - przypomnę, że orkiestrę tworzy 100 muzyków!
Kosmiczne doznanie, jakbyśmy byli wszędzie przed narodzeniem, a teraz obserwowali z góry, co straciliśmy na zawsze. To podróż, która po chwili wciąga i nie pozwala słuchaczowi oglądać i przeżywać wszystkiego jedynie z dalekiej perspektywy. Odkrycie, że to nie tylko zwiedzanie miejsc, ale także na nowo poznawanie siebie, graniczy ze zdziwieniem, że możemy być kimś innym niż nam się zdawało. Przypomnijmy sobie w takim razie nasze postanowienia z młodości, stwierdzając po latach, czego chcieliśmy dokonać. I przyznajmy się po cichu, czy się dokonało?
Wiem, że Grzech Piotrowski planuje wielkie wydarzenie rejestrowane przez wiele światowych telewizji - niestety nie w Polsce - a potem koncerty. Może wtedy się wszyscy spotkamy...
