Zostałem wywołany do tablicy przez Piotra Metza oraz „naTemat” – dokładnie w takiej kolejności - bo jestem Szefem Muzycznym i bloguję, pisząc o muzyce. Do sprawy szefów muzycznych odniósł się Piotr Metz w zamieszczonym tutaj wywiadzie, ale czy sprawa Pawła Kukiza, a także druga, dotycząca „dostawania po głowie” za granie Pawła Kukiza - będące wątkami w rozmowie z P.Metzem - dotyczą tak naprawdę muzyki? Chyba nie bardzo... Ok, przynajmniej ogłoszę swój manifest, który zresztą jest znany, bądź można się go domyślić, słuchając moich audycji albo czytając, co piszę, o czym i w jaki sposób.
Wystarczy, że będzie więc zachwycała swoją inspiracją, intrygowała, w końcu, co równie ważne, że będzie posiadała ciekawy tekst. Co do przebojowości, w przypadku nowości mówimy o „potencjale” danego utworu. Czy ten potencjał będzie wystarczający, aby kompozycja została szlagierem nie tylko jednego sezonu, pokaże dopiero przyszłość.
Zakładając, że każdy ma swój gust, nieuniknionym „sitem” w takim wyborze staje się preferencja osoby odpowiedzialnej za tzw. politykę muzyczną stacji. Myślę, że ona nie jest tworzona bez porozumienia z zarządem danego radia.
Media publiczne mają „misyjny” zapis w swoje działalności, a to oznacza, że powinny preferować najciekawsze nurty we współczesnej muzyce światowej, z wyróżnieniem muzyki polskiej. To właśnie moim zdaniem jest prawdziwą misją - gdyby ją odnieść tylko i wyłącznie do muzyki granej w programie.
A Kukiz czuje. Zgoda, ktoś musi. Jednak kiedyś po prostu pisał piosenkę, gdy coś go bolało. Dziś wywołuje dyskusję, zanim poznamy jego płytę. Ktoś inny jest znany jako celebryta, choć nie można sobie przypomnieć ani jednego tytułu jego przeboju. Nic mi do tego, skoro mu z tym dobrze.
