Mieć zaledwie 28 lat i być uznanym za największy talent polskiego i europejskiego jazzu, do tego nagrywać z najciekawszymi postaciami zza oceanu - to marzenie wielu początkujących studentów akademii muzycznych w naszym kraju, ale także coraz częściej wyjeżdżających za granicę, o czym pisałem w artykule "Nasi ludzie z Kopenhagi i Odense..." Tomasz Dąbrowski powrócił do Polski, mając świadomość swojej pozycji, stając przed szansą udowodnienia, że zasługuje na wszystkie "ochy i achy" pod jego adresem. Nagrał więc płytę "Tom Trio", pokazując, co tak naprawdę potrafi.
Tak się zaczyna płyta wraz z pojawieniem się kompozycji "7 Days To Go".
Muzyka "Tom Trio" wynika na pewno z free jazzu, ale czasami odnaleźć w niej można wiele elementów fusion, bowiem co chwila Tomek Dąbrowski stawia mocno akcenty, ze zgrzytem wręcz rockowej sekcji, by potem ekspresyjnie uchwycić ciszę ukrytą za instrumentami, oddając miękkość i delikatność brzmienia oraz skandynawskie wręcz rozmarzenie. Dotyczy to nie tylko Tomka, ale także pozostałych instrumentalistów, którymi są dwaj duńscy muzycy: Nils Bo Davidsen na kontrabasie i Anders Mogensen na perkusji. Ich obecność mogłaby tłumaczyć, skąd to wszystko, pamiętajmy jednak, że mamy do czynienia z autorskimi propozycjami lidera, który kończy duńską uczelnię, więc nie wpływ kolegów, a ich perfekcyjna znajomość klimatu pomaga odtworzyć jego piękne wizje.
Kiedy już odkryte zostaje piękno, trzeba zostawić samotność pokoju i pejzaż za oknem. I wyruszyć...
Właśnie tak zrobił Tomek Dąbrowski. Poznał nie tylko skandynawskie granie, pozornie chłodne czy nawet zimne, ale także berlińską scenę awangardową. Biorąc pod uwagę, jak wielkie znaczenie ma dla niego polskość, tworzy się mozaika barw i dźwięków, z których korzysta w swojej twórczości. Dotykając tradycji, a nie oddając ją w pełni, stworzył własny język, którym się posługuje w sposób perfekcyjny i zrozumiały dla innych. Ewentualne stwierdzenie, że komuś ten klimat nie odpowiada, może być kwestią dotarcia do najmniejszego szczegółu i zrozumienia jego znaczenia, a nie znalezieniem kompletnego chaosu, z którego nic nie wynika. Zapewne ten język będzie się zmieniał wraz z dojrzewaniem artystycznym, jadnak już dziś jest wyjątkowy, charakterystyczny, bardzo sugestywny, czyli poruszający naszą wyobraźnią.
jakby na potwierdzenie obrazu dorastającego młodzieńca, który gra na trąbce w swoim zamkniętym świecie, aż wreszcie zaczyna rozumieć, że chciałby czegoś więcej. Nawet się wydaje, że stanowią najbardziej osobistą wypowiedź Tomka Dąbrowskiego - biorąc pod uwagę wszystkie kompozycje na płycie - na temat tego, kim jest i dokąd wyrusza, zamykając drzwi za sobą, wiedząc, że zawsze tu może wrócić, jeśli poczuje taką potrzebę...
