Maciej Fortuna pojawił się umówiony, a nawet przed czasem, choć był to sobotni poranek, dość wczesny jak dla muzyka. Usiadł i powiedział, że zaraz podaruje mi swoją nową płytę, której jeszcze nie ma w sprzedaży, ale jest wzór okładki i materiał w laptopie, dający się skopiować. Opowiadał z pasją, która ewidentnie stanowi początek wszystkiego, także uroczego gadulstwa, zapewne bardzo ważnego w procesie uwalniania emocji, jednak bez znaczenia w oderwaniu od procesu tworzenia, jakiemu ulega codziennie, prawie nie śpiąc. Bo Maciej Fortuna jest powołany do grania jazzu od momentu, gdy go usłyszał. I od tego czasu jest jednym z najbardziej zapracowanych jazzmanów w naszym kraju, co może potwierdzić ilością koncertów, z których kolejny został zarejestrowany na płycie "Sahjia".

REKLAMA
Znakomity początek -
oczywiście nie chodzi o mój wstęp, z jednej strony oddający zwyczajność naszego spotkania, z drugiej radosną, niecodzienną rozmowę, która znakomicie opisuje, jakim człowiekiem jest Maciej Fortuna. Piszę o płycie "Sahjia":)
Pojawia się "Prelude", natychmiast przenosząc słuchającego do świata wysublimowanych dźwięków i pięknych melodii. To piękno ma swoje ciepłe zabarwienie, bez względu, jak dynamicznie, czy nawet ostro potrafią potraktować materię poszczególne instrumenty.
Przedstawmy w takim razie zespół: Maciej Fortuna - trąbka, Piotr Lemańczyk - bas, Krzysztof Gradziuk - perkusja. Oto mistrzowie w niczym nieograniczonym trio i w jeszcze bardziej otwartej przestrzeni, w której poszukują melodii, bawią się nią, czasami przekomarzają. Gonią ją, gdy przyśpiesza, zwalniają, aby mogła odsapnąć. Radość wynikająca z grania oraz odnaleziona w samej muzyce stanowi swoistego rodzaju zagadkę. Bo czy emocje targające muzykami wynikają z istoty kompozycji, czy właściwie nadają jej prawdziwy wyraz?

Maciej Fortuna podkreśla, że to unikatowy dokument, pokazujący, jak się rozwijali w przeciągu ostatnich dwóch lat, grając w tym czasie ponad 50 koncertów. "Sahjia" wydaje się najlepszym zapisem, by rzeczywiście podsumować, spróbować odpowiedzieć na pytanie, na jakim etapie rozwoju się znajdują, jednak w dalszym ciągu pamiętając, że nadal nie wiemy, jaką drogą podążą za moment. To przecież proces, w którym co rusz dodawane są kolejne elementy, nie tylko będące mainstreamowym graniem. Maciej nie ogranicza nikogo w zespole, tak samo nie określa znaczenia improwizacji. Jeśli zostanie więc "obarczona" innymi inspiracjami, jeśli fantazja twórcza poprowadzi świadomie poza obszar głównego nurtu, nic się nie wydarzy? Zapewne pozwoli jeszcze bardziej się wszystkim rozwinąć. Potwierdza to również Maciej Fortuna, wspominając, że czasami zaczynają grać bez przygotowania, ustalania czegokolwiek, tak od razu, dając się ponieść. Słychać to także na tej płycie, która za moment ma się ukazać w kolekcjonerskim nakładzie. I przyznam, że w tym szaleństwie metoda, by zagrać niezliczoną ilość koncertów, a fragmentaryczny zapis takich wydarzeń podarować na płycie, w założeniu nielicznym, jednak tak naprawdę dając sobie szansę na trochę większe zainteresowanie.
Nie wiem, czy kolejność utworów będzie taka, jak na mojej, podarowanej płycie, jednak wydaje mi się odpowiednia, by nie powiedzieć optymalna. Może się mylę, ale po kilku przesłuchaniach zacząłem postrzegać poszczególne utwory jako spójną całość, ze zmieniającą się melodią, w której jedna część wynika z następnej, podkreśląjąc swoją odrębność poprzez zróżnicowane harmonie oraz inspiracje. Odkrycie skąd pochodzą pozostawię już państwu:)...
"Resume" - Macieja Fortuny, potem jego "For The Old Firiend", a dalej "Home Pictures" i "Lobster Baby" - Piotra Lemańczyka, w końcu "No Man's Land", tytułowy "Sahjia" i utwór bonusowy "Dedication" - znowu Macieja Fortuna. I na kolejny koncert zapraszają...
Na razie Maciej Fortuna oraz Mack Goldsbury, Shaun Mahoney, Erik Unsworth, Ricky Malichi w Polsce!!!
Ale płytę "Sahjia" na pewno będzie miał ze sobą, albo chociaż jej kopię w laptopie, więc może się państwo jakoś dogadają:)

Chcesz dostawać info o nowych wpisach?