Nie znacie Pati Cze? Nic dziwnego. Słucham jej autorskiej płyty, wciąż się zastanawiając, kim jest naprawdę Patrycja Kawęcka. Powstaje bowiem pytanie, czy można kogoś poznać poprzez piosenki? Nie znacie Patrycji Kawęckiej? Hmm, właściwie debiutuje, choć można już było o niej usłyszeć, gdyż jakieś pół roku temu pojawiła się informacja o pierwszym jej utworze, promującym album „Ego”, który właśnie się ukazuje.
REKLAMA
Pati Cze jest wykształconą flecistką, studiowała na wydziale piosenki w ZPSM im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Zajęła się piosenką, od lat ucząc emisji głosu. W tym czasie współpracowała między innymi z Cezarym Konradem, Włodzimierzem Pawlikiem, Krzysztofem Herdzinem, Lorą Szafran, Wojciechem Młynarskim... kolejne nazwiska będą się pojawić przy okazji słuchania jej debiutanckiej płyty „Ego”. A właściwie przy opisywaniu refleksji, które towarzyszyły kolejnym utworom, oddając moje zastanowienie, kim jest naprawdę Pati Cze:).
Słucham tych piosenek i słucham...
przecież nie ma w nich nic, czego bym w życiu nie słyszał, a jednak słucham -
Stop!
przecież nie ma w nich nic, czego bym w życiu nie słyszał, a jednak słucham -
Stop!
Smakuję ich subtelne aranżacje, w perfekcyjnie dopracowanych szczegółach, jakbym delektował się wszystkim, z narastającą chęcią zobaczenia, jak wygląda naprawdę Patrycja. Zaczynam czytać tytuły i tutaj dopiero zabawa się zaczyna:) -
Nimfomanka.
Wsłuchuję się dokładnie, o czym śpiewa, chcąc się niby przyczepić do czegoś, by nie było tak słodko?:)...
najtrudniej pisze się polskie teksty do piosenek, gdy ich forma, wynikająca z jazzu, innym razem z soulu, albo będąca pięknie napisaną balladą, wymusza i pociąga za sobą pewnego rodzaju skupienie myśli, które z kolei nie może zabierać lekkości samej kompozycji. Trzeba bowiem pamiętać, że ambitna warstwa muzyczna powinna wyznaczać odpowiedni poziom przekazu, ale przecież wszystko ma nadal się mieścić w kategorii muzyki pop, rozumianej szeroko, lecz mającej przecież swoje wyraźne granice -
Tylko tyle chcę, Your Love.
najtrudniej pisze się polskie teksty do piosenek, gdy ich forma, wynikająca z jazzu, innym razem z soulu, albo będąca pięknie napisaną balladą, wymusza i pociąga za sobą pewnego rodzaju skupienie myśli, które z kolei nie może zabierać lekkości samej kompozycji. Trzeba bowiem pamiętać, że ambitna warstwa muzyczna powinna wyznaczać odpowiedni poziom przekazu, ale przecież wszystko ma nadal się mieścić w kategorii muzyki pop, rozumianej szeroko, lecz mającej przecież swoje wyraźne granice -
Tylko tyle chcę, Your Love.
Odgaduję, że poszczególne piosenki układają się niezauważalnie w historię, choć tak naprawdę są różnorodne stylistycznie, jakby Pati Cze chciała nam pokazać wszystkie swoje zainteresowania, wokalne umiejętności, a może niezdecydowanie?...
Trzeba przyznać, że jeśli chodzi o spójność tej płyty, zapewne jest spowodowana kolejnością piosenek oraz znalezieniem odpowiedniego dla nich brzmienia, czyli ustaleniem, jaki powinien być wspólny punkt odniesienia. Najprościej byłoby w takim razie stwierdzić, że tym punktem, czy nawet całą płaszczyzną do rozważań jest sama Pati Cze, po czym krótko podsumować, że to emocje, które jej towarzyszyły w chwilach pisania.
Jednak, ważny jest tutaj proces studyjny i produkcyjny, w którym niebagatelne znaczenie ma doświadczenie znakomitych muzyków zaangażowanych w nagranie tego albumu.
Paweł "Bzim" Zarecki, Grzech Piotrowski,, Michał Barański, Robert Luty, Atom String Quartet z Mateuszem Smoczyńskim, Tomasz Busławski, Przemysław Kostrzewa, Sebastian Iwanowicz, Rahul Pophalii – oto lista nazwisk, potwierdzających nie tylko, że Pati Cze mogła liczyć na profesjonalne wsparcie podczas komponowania i nagrywania.
Przypominając, jaką muzyką zajmują się wymienieni, powracam przy okazji do stwierdzenia o subtelnościach aranżacyjnych poszczególnych utworów, w końcu do myśli początkowej, że niby już słyszałem takie piosenki, lecz coś sprawia, że słucham ich nadal, bo coraz bardziej wciągają swoim klimatem -
Ciszej się nie da.
Trzeba przyznać, że jeśli chodzi o spójność tej płyty, zapewne jest spowodowana kolejnością piosenek oraz znalezieniem odpowiedniego dla nich brzmienia, czyli ustaleniem, jaki powinien być wspólny punkt odniesienia. Najprościej byłoby w takim razie stwierdzić, że tym punktem, czy nawet całą płaszczyzną do rozważań jest sama Pati Cze, po czym krótko podsumować, że to emocje, które jej towarzyszyły w chwilach pisania.
Jednak, ważny jest tutaj proces studyjny i produkcyjny, w którym niebagatelne znaczenie ma doświadczenie znakomitych muzyków zaangażowanych w nagranie tego albumu.
Paweł "Bzim" Zarecki, Grzech Piotrowski,, Michał Barański, Robert Luty, Atom String Quartet z Mateuszem Smoczyńskim, Tomasz Busławski, Przemysław Kostrzewa, Sebastian Iwanowicz, Rahul Pophalii – oto lista nazwisk, potwierdzających nie tylko, że Pati Cze mogła liczyć na profesjonalne wsparcie podczas komponowania i nagrywania.
Przypominając, jaką muzyką zajmują się wymienieni, powracam przy okazji do stwierdzenia o subtelnościach aranżacyjnych poszczególnych utworów, w końcu do myśli początkowej, że niby już słyszałem takie piosenki, lecz coś sprawia, że słucham ich nadal, bo coraz bardziej wciągają swoim klimatem -
Ciszej się nie da.
Bawi mnie jej pośpiech w następnym utworze, znowu z elementami muzyki funk..
tymczasem następuje trochę psychodeliczny "Zostań", z fragmentem, że "to już będzie koniec".
Ciekawe, czy ktoś odgadnie, jak zakończy się opowieść o życiu dziewczyny, która wymarzyła sobie muzykę, tak samo, jak...
tymczasem następuje trochę psychodeliczny "Zostań", z fragmentem, że "to już będzie koniec".
Ciekawe, czy ktoś odgadnie, jak zakończy się opowieść o życiu dziewczyny, która wymarzyła sobie muzykę, tak samo, jak...
W błękit zamieniasz mi -
utwór kończący płytę, a dla mnie prawdziwy początek powstania tego tekstu:)...
utwór kończący płytę, a dla mnie prawdziwy początek powstania tego tekstu:)...
