Przed wysłuchaniem kompozycji Wojciecha Kilara, zagranych przez Kubę Stankiewicza na jego najnowszej płycie, należałoby sobie postawić wiele pytań, by nie tylko świadomie podejść do twórczości wielkiego kompozytora, ale przede wszystkim znaleźć punkt odniesienia, dający najpierw możliwość zrozumienia samego improwizowania, potem głębokiego przeżycia tej muzyki. Tymczasem pierwsze, delikatne i ciepłe dźwięki sprawiają, że ponownie można stać się małym chłopcem i... nie pozostaje człowiekowi nic więcej, jak tylko rozpłakać się nad sobą, albo samym wspomnieniem. Oczywiście wszystkie pytania nie tracą na swojej ważności. Po prostu muszą czekać, aż minie wzruszenie.
W oryginalnym wykonaniu pojawia się orkiestra, która unosi nasze emocje. Tutaj, cisza pomiędzy dźwiękami zostawia dla nich miejsce, podkreślając ich znaczenie. Myślę, że mając tyle przestrzeni pomiędzy dźwiękami, łatwiej powrócić do zapomnianych już dawno wydarzeń.
Tak to wymyślił Kuba Stankiewicz, a co ważniejsze, w taki sposób odczuwa Kilara. I osobiście postanowił go oddać, uznając, że tego wymaga każda z kompozycji. Musiał więc samemu przywołać wspomnienia, które pomogły mu zrozumieć, a przede wszystkim odnaleźć własne emocje.
Przyznał w rozmowie, że faktycznie nastąpił w nim proces odtwarzania pewnego rodzaju zapamiętanych wrażeń, lecz przede wszystkim chciał spojrzeć na siebie i Kilara z dzisiejszej perspektywy. Najwyraźniej, opisywany przeze mnie proces powracania do przeszłości jest dokładnie tym samym. Kuba Stankiewicz gra bowiem na tyle sugestywnie, że nie pozostawia innej możliwości. Zaczynam osobiście odbierać jego granie, po czym równolegle uruchamiam pamięć. Ktoś przyzna, że ma dokładnie tak samo, gdy słucha tej płyty?
Pozostały w nich przepiękne melodie, dzięki którym rozpoznajemy poszczególne tematy i kojarzymy z filmami, do których pisał muzykę Wojciech Kilar (Rodzina Połanieckich, Ziemia obiecana, Cwał, Kronika wypadków miłosnych...). Niektóre sobie nucimy, inne zwyczajnie śpiewamy, jak chociażby "Przygody pana Michała":).
Dojrzałość jest chyba najważniejsza w tym wszystkim. Zawiera w sobie doświadczenia artystyczne i życiowe Kuby Stankiewicza, jednocześnie otwierając przed nim nowe możliwości. Prawdziwe sprzężenie zwrotne, gdy okazuje się niespodziewanie, że wyobraźnia, która zazwyczaj wybiega w przyszłość, znajdując w niej odpowiednią dla siebie materię, może czerpać tyle samo z przeszłości - w tym przypadku z utworów Wojciecha Kilara!
Odpowiedzi znajdują się powyżej, albo pomiędzy słowami.
